Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

czwartek, 7 stycznia 2016

Formować czy nie formować - część 1

Witam wszystkich bardzo ciepło.
Lubicie formowane rośliny? Gdy zakładaliśmy ogród byłam zafascynowana iglakami o przeróżnych dziwnych kształtach. Nie mówię tu o króliczkach czy innych ogrodowych rzeźbach - to wspaniałe formy ale do parków czy na skwerki. Podobały mi się piękne, kształtne kule i spirale. Najbardziej jednak zachwycały mnie rośliny stylizowane na bonsai. Marzyłam sobie, że kiedyś i w moim ogrodzie takie powstaną. Jednak świadomość tego jak długo będę musiała czekać na efekty była przygnębiająca. Potem okazało się, że mam problem z cięciem. Było mi żal każdej gałązki a gdy decydowałam się ją obciąć to natychmiast wsadzałam do malutkiej doniczki i robiłam sadzonkę. Tak było na początku, z czasem przywykłam. Rośliny były coraz większe, gałązek przybywało - doniczek zaczęło brakować. Ile zrobiłam sadzonek - tego nie wiem, ale wystarczyło ich na obsadzenie całego ogrodu. Przywykłam do cięcia. Obserwowałam jak reagują na nie rośliny i uczyłam się prowadzić poszczególne odmiany. Dużo o tym czytałam ale żadna teoria praktyki nie zastąpi.
W zasadzie trudno określić w którym miejscu kończy się cięcie a zaczyna formowanie. Cięcie może być odmładzające, korygujące lub nadające estetyczny wygląd.
Większość osób oglądających nasz ogród stwierdza, że u nas wszystko jest formowane.
Nie jest to prawdą. Ogród jest raczej uregulowany. Rabaty mają konkretne kształty, większość z nich ma obwódki w formie niskich żywopłotów. To pomaga utrzymać porządek - kora nie miesza się ze żwirkiem na ścieżkach. Najlepszym materiałem na taki właśnie niski żywopłocik okazała się żółta trzmielina i tych obwódek jest u nas najwięcej.
Trzmielina rośnie dość szybko, ładnie się rozkrzewia, jest odporna i niewymagająca i lubi częste cięcie. Nie potrafię powiedzieć ile setek sadzonek było tu wsadzonych. Właściwie to nawet nie były sadzonki, wtykaliśmy wprost do gruntu niewielkie gałązki pochodzące z jednego krzewu macierzystego. Oczywiście nie wszystkie się przyjęły i niektóre miejsca były co jakiś czas uzupełniane. Na efekt zwartej obwódki trzeba było poczekać około 3 lat. Niestety trzmielina nadal szybko rośnie. Żeby obwódka wyglądała estetycznie należałoby ją przycinać przynajmniej raz na miesiąc. Ja robię to trzy razy w sezonie.
W kilku miejscach mamy podobne obwódki zrobione jednak z bukszpanów. W tym przypadku na efekt trzeba było poczekać około 5 lat bo bukszpan rośnie zdecydowanie wolniej. Ale teraz wystarczy je przycinać dwa razy w sezonie.
Zdecydowanie inaczej wyglądają obwódki z floksików.
Dawniej było ich w naszym ogrodzie sporo, teraz pozostały tylko na "ślimaku" przed tarasem. Floksiki mają jedną przewagę nad wcześniej opisanymi - fantastyczne widowisko w okresie kwitnienia. Ale nie jest to łatwa roślina do takiego prowadzenia. Nowe pędy wypuszcza na końcach gałązek które z czasem drewnieją i przestają estetycznie wyglądać. Żeby tego uniknąć należy przycinać je bardzo krótko. Ja robię to zazwyczaj trzy razy w sezonie - wczesną wiosną, po przekwitnięciu i końcem lata. Mnóstwo z tym pracy bo floksikowe poduchy "pęcznieją" w zawrotnym tempie.
Rabaty z azaliami oddzieliliśmy od ścieżek szpalerami drobnych, przepięknie pachnących goździków.
Pielęgnacja takiego szpaleru jest identyczna jak w przypadku floksików - tylko bardzo krótkie zdecydowane cięcie przynajmniej trzy razy w sezonie pozwala na zachowanie zwartej i estetycznej obwódki.
Najbardziej widowiskową formą obwódek w naszym ogrodzie są jednak te z firletek.
Nie da się ukryć, że te wijące się po ogrodzie ostroróżowe smugi robią ogromne wrażenie. Przez większość sezonu firletka smółka jest niepozorną i niewielką roślinką o kształcie rozetki. Posadzona dość gęsto dobrze sprawdza się jako obwódka rabaty. Nie lubi zbytniej wilgoci ale u nas gleba jest piaszczysta. Łodygi kwiatowe jednak mają około 30 cm więc w czasie kwitnienia z wąskiej obwódki robi się pokaźny szpaler. Niestety po przekwitnięciu tą ogromną masę roślinną trzeba usunąć. Jak sama nazwa wskazuje - firletka smółka - kwiatostany są lepkie, jakby pokryte dziwną smółką. Cięcie takiego szpaleru nie jest zbyt przyjemne, zajmuje mi czasem kilka dni. Już w ubiegłym roku zdecydowałam się stopniowo wymienić smółkowe obwódki na trzmielinę. Zostawię sobie jednak kilka większych kęp smółki na rabatach.
Na dzisiaj to wszystko. Już wkrótce kolejny post o cięciu innych roślin. Być może moje skromne doświadczenia komuś się przydadzą. Tak to już jest, że ogród urządzamy "oczami" nie zdając sobie sprawy ile pracy czeka nas w przyszłości.
Serdecznie pozdrawiam!

35 komentarzy:

  1. Wasze obwódki są wspaniałe Ewuniu! Jak wiesz uwielbiam trzmieliny, ale u Ciebie wyjątkowo spodobały mi się obwódki firletkowe i floksikowe :) Mają wspaniałe kolory! Fantastyczny pomysł :) Serdeczności Ewuniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnica jest taka, że trzmielina nie kwitnie. Ta żółta jednak wnosi do ogrodu dużo słonecznego blasku.
      Przesyłam uściski.

      Usuń
  2. Boziu ja zdaje sobie sprawe, że z formowaniem jest masa pracy,ile to czasu zajmuje oj ale jak macie pięknie... nie jeden by tak chciał mieć bez żadnego wysiłku najlepiej.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez wysiłku się nie da Agatko, ale Ty to doskonale wiesz. Każda roślina wymaga pielęgnacji a nasadzenia grupowe pochłaniają mnóstwo czasu przy każdym cięciu.
      Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  3. Och! Ja mam bardzo podobnie z tym cięciem, ale chyba jestem jeszcze na trochę wcześniejszym etapie. Dopiero się uczę wyrzucać te obcięte gałązki, ale ciężko mi to idzie - najgorzej było z doniczkowymi w domu. Też mam obwódkę z trzmieliny i bukszpanu, tylko moje chyba wolniej rosną jak u Ciebie, ale u nas paskudna ciężka glina, to może dlatego. Chciałabym, żeby mój ogród kiedyś choć w małym kawałku wyglądał tak jak Twój. A te kwiatowe obwódki są po prostu cudowne! Z przyjemnością przeczytam coś więcej na temat cięcia, może się czegoś nauczę, na wiosnę będzie jak znalazł.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie młode sadzonki trzmieliny czy bukszpanu dobrze przycinać częściej ale tylko same końcówki gałązek. Wtedy szybciej się zagęszczają. Jestem pewna Agatko, że i Ty doczekasz się pięknych żywopłocików.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    2. Tę obwódkę z trzmieliny zaczęłam z 10 lat temu od jednej sadzonki, kompletnie nie mając pojęcia co z tego wyniknie, teraz ma jakieś 10 m długości i 30x30 cm szerokości i tnę ją w sezonie co 2 miesiące, mieszkają w niej jaszczurki i pająki. Bukszpanową dopiero zakładam; miałam kiedyś przepiękną na cmentarzu na ziemnym grobie, ale ostatniej wiosny ktoś mi calutką wykopał, myślałam, że padnę. Tam ten bukszpan lepiej rósł jak u mnie w ogródku, ale i tu kiedyś dorobię się takiej :)

      Usuń
    3. Tę obwódkę z trzmieliny zaczęłam z 10 lat temu od jednej sadzonki, kompletnie nie mając pojęcia co z tego wyniknie, teraz ma jakieś 10 m długości i 30x30 cm szerokości i tnę ją w sezonie co 2 miesiące, mieszkają w niej jaszczurki i pająki. Bukszpanową dopiero zakładam; miałam kiedyś przepiękną na cmentarzu na ziemnym grobie, ale ostatniej wiosny ktoś mi calutką wykopał, myślałam, że padnę. Tam ten bukszpan lepiej rósł jak u mnie w ogródku, ale i tu kiedyś dorobię się takiej :)

      Usuń
  4. Pięknie Ewuniu opisałaś rośliny, które należy ciąć jeśli chce się mieć ładne i zadbane obwódki. Wiem jak to jest z rozrastajacymi się floksikami i choć u mnie nie ma ich aż tak duzo, to ich przycinanie przyprawia mnie niejednokrotnie o mdłości! rozrastajacy sie ogrod weryfikuje nasze pragnienia posiadania wszystkich roslin i to w duzych ilościach. Ograniczony zyciem czas sprawia, że staramy się sadzić rośliny mniej wymagajace. Jest to niestety często kosztem spektakularnego kwitnienia. Szkoda, ze musimy tak działać, ale trudno..... myślę, ze i tak nacieszyłyśmy w zyciu oczy pięknymi widokami kwiatów w olbrzymiej ilości. Pozdrawiam cieplutko z mroźnego Pomorza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Haniu, z czasem trzeba zrezygnować z niektórych pomysłów i ułatwić sobie pracę. Kiedyś myślałam, że jak ogród już "dorośnie" to będę miała mniej pracy. Teraz wiem, że tak nie jest i czas pomyśleć o przyszłości.
      Przesyłam buziaczki!

      Usuń
  5. Pracy sporo Ewo przy cięciu, ale widok naprawdę wspaniały. Ja mam tylko kilka kul bukszpanu i troszkę pracy żeby były okrągłe, ale Twojej pracy nie zazdroszczę.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam bukszpany, napiszę o nich w odrębnym poście. Takie masywne, zielone kule w każdym ogrodzie wyglądają przepięknie.
      Cieplutko pozdrawiam!

      Usuń
  6. Sporo macie pracy Ewuniu. Ale jak to pięknie wygląda! Smółka fantastycznie różowa plamę robi, jednak trzmielina najbardziej mnie zachwyca. U mnie trzmielina rośnie jak chce. Mam zamiar, w tym roku, wyciąć część gałęzi. Moja trzmielina to potężne krzaki:) Mieszkają w niej ptaki, szczególnie zimową porą. Też tochę przycinam iglaki, jałowce i cisy.
    Twój ogród zachwyca!!!
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienią walczyłam z pewnym trzmielinowym krzewem bo wymknął się nieco spod kontroli. U Was Aniu miejsca jest o wiele więcej więc takie krzewy na pewno wyglądają pięknie i tętnią życiem.
      Przesyłam uściski.

      Usuń
  7. Pięknie u Ciebie, sporo pracy, ale efekt powalający:)
    Pozdrawiam............kryska ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Krysiu. Przesyłam cieplutkie pozdrowienia.

      Usuń
  8. Ewo cięcie i formowanie obwódek tak, inne formowania w rzeźby mnie nie pociągają, wydaje mi się,ze są oderwane od naszej rzeczywistości.
    Inaczej ma się gdy cały ogród jest zakładany na francuski, dworski ale też nie jestem ich gorącą zwolenniczką. Floksikowe obwódki wymiatają są piękne.Wszystkiego dobrego w Nowym 2016 Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie próbowałam "rzeźbić" ale wyobrażam sobie ile pracy kosztuje utrzymanie takiej roślinnej rzeźby.
      Pozdrawiam Cię Mariolko bardzo ciepło.

      Usuń
  9. Bezcenne uwagi. Mój ogród ma drugi rok, więc jestem na początku drogi. I bardzo się boję, żeby nie doszło do momentu, że przewrócę się ze zmęczenia z sekatorem w ręku. Chciałabym też mieć czas usiąść na huśtawce i popatrzeć, jak jest ładnie.
    Pisz jak najczęściej - otwierasz oczy laikom i pokazujesz to, czego nie da się wyczytać w opisie sadzonki w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądra uwaga! Wspaniale jest spełniać swoje marzenia o pięknym ogrodzie ale na początku drogi mało kto zdaje sobie sprawę jakim to będzie kosztem.
      Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  10. Kurcze, zawsze mi się wydawało, że mój ogród jest piękny i zadbany, ale jak patrzę na Twoje rabaty, ścieżki i roślinki - zaczynam mieć kompleksy.
    Świetny post, tym bardziej że zawsze mam dylemat ciąć czy nie ciąć.
    Z przyjemnością będę czytać Twoje porady dotyczące formowania. Mam kilka tui szmaragdowych i strasznie podobają mi się w formie spirali. Chodzę koło nich, dotykam, już nawet miałam sekator w ręku. No ale jak się do tego zabrać, oto jest pytanie:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odważyłam się dotąd spróbować spirali, to dość trudne formowanie - przynajmniej na początku. Boję się, że zniszczę dorodną roślinę.
      Nie wpadaj Marysiu w kompleksy - ogród jest jak dom, każdy inny ale dla właściciela najpiękniejszy.
      Przesyłam uściski.

      Usuń
  11. matko z córką! śnieg mi to sypie, (znowu zaskoczy drogowców)
    kot mi przymarzł do balkonu ( nie wiem czy czekać do wiosny czy poszykać drugiego) ;-P
    a ta mi tu środek lata pokazuje!
    no przcież się zapłaczę z tęsknoty! a to jeszcze z 10 miesięcy! :-O

    ;-D buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę Dorotko, że więcej przyjemności miałabyś z oglądania zaśnieżonych rabat.
      Słyszałam, że w tym roku wiosna przyjdzie szybciutko!
      Buziaki.

      Usuń
  12. Ewo, ogród u Ciebie zawsze prezentuje się perfekcyjnie.
    To zrozumiałe, że bez pracy nie ma efektów.
    Jednak jest sporo pracy z cięciem tych wszystkich roślin.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Lusiu, ogród to praca przez cały sezon.
      Przesyłam serdeczności.

      Usuń
  13. Pięknie, ale pracy mnóstwo. Jednak nic nie ma bez pracy, więc trzeba zakasać rękawy. Podziwiam Ewuniu Twoja pracę. Ja mam ogródek rozczochrany, nie dlatego, że mi się ciąć nie chce, ale dlatego, że lubię taki krzaczasty busz :)
    Całuski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i ja pomału zacznę czochrać swoje rabaty. Lubię zmiany a jak braknie sił na cięcie to trzeba będzie zmienić styl.
      Gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  14. Bardzo ciekawie opisane. Mimo tego, że nie mam ogrodu, przeczytałam Twój wpis z ciekawością. Ach, więc to tyle pracy potrzeba, choćby na same obwódki! Kto się nie zna, patrzy na nie z daleka i widzi piękne, kolorowe wstęgi (cudne są te kwiatowe), nie mając pojęcia jak trudno je utrzymać w ryzach.
    Mnie się bardzo podoba Twoje regulowanie ogrodu, Ewo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniko, jest mi bardzo miło. Przesyłam uściski!

      Usuń
  15. Cudowne te Twoje obwódki! I widać ile pracy kosztują, jak wszystko co piękne. Ja w zeszłym roku rozmnożyłam floks szydlasty, bardzo się cieszyłam jak łatwo udało mi się tego dokonać. Wiem, że trzeba go przycinać, jednak martwię się, że nawet przycinanie za kilka lat ni epomoże i trzeba będzie po prostu zastąpić starą kępę nowymi sadzonkami. Przynajmniej mam już wprawę w rozmnażaniu:)

    A po Twoim poście mam ochotę również spróbować gdzieś obwódkę z trzmieliny.

    A Ewciu powiedz mi, jak sobie radziłaś z doniczkami? Bo ja w tym roku również zaczęłam się z nimi bawić i póki co stoją po północnej stronie domu - więc nie mają zbyt dużo słońca, prawie wcale.. I nie wiem, czy to jest odpowiednie miejsce dla nich. Nie jestem też pewna jak z kwestią podlewania...Póki co nie jest gorąco i podlewam je raz na tydzień lub rzadziej... A jak Ty sobie z tym radzisz? Może masz jakieś użyteczne wskazówki?

    Z góry dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Floksikowe poduchy spokojnie będą rosnąć przez wiele lat pod warunkiem, że będziesz je Klaudusiu starannie przycinać - tak jak to opisałam w poście. To daje gwarancję, że się "nie zestarzeją" a kępy będą się systematycznie zagęszczać.
      Z doniczkami zawsze jest problem bo trzeba je gdzieś trzymać i to czasem kilka lat (jak iglaczki). Spokojnie mogą stać od północnej strony. Potrzebują mieć stanowisko jasne ale nie słoneczne. Podlewać oczywiście trzeba, w miarę potrzeb - podłoże powinno być zawsze wilgotne. Na zimę przenoszę doniczki do szklarni ale wcześniej, gdy nie mieliśmy jeszcze szklarenki zakopywałam doniczki w ziemi, na grządce warzywnej. Trochę z tym zachodu ale odkryłam jak łatwo można samemu zrobić piękne sadzonki różnych roślin, co przy dużym ogrodzie nie jest bez znaczenia.
      Jeśli masz Klaudusiu jeszcze jakieś pytania to chętnie odpowiem.
      Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
    2. Dziękuję Ewciu za tak obszerną odpowiedź. Ja pewnie będę eksperymentować i nie będę wkopywać doniczek, wyniosę je najwyżej do domku narzędziowego który jest drewniany i jest tam troszkę cieplej. Jak przetrwają, to będzie fajnie, a jeśli nie - trudno, warto próbować.

      Pocieszyłaś mnie z tymi floksami.

      Ściskam mocniutko! :*

      Usuń