Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

czwartek, 13 lipca 2017

Taki lipiec...

Witajcie kochani.
No i mamy już połowę lipca. Kapryśny to miesiąc i mocno burzowy. Nie mogę narzekać, bo po wielu upalnych i suchych dniach w końcu doczekałam się deszczu. Przysuszone roślinki wyraźnie odżyły a zieleń nabrała soczystego koloru. Nie dotknął nas też żaden kataklizm, nie było gradu ani mocnych wichur i wciąż jest cieplutko. Widziałam na wielu blogach poważne zniszczenia w ogrodach i na polach. Bardzo współczuję każdemu kto poniósł takie straty, niestety nie można temu zapobiec.
Dziś witam Was "u progu" mojego domu. Tu, na ganeczku przed wejściem stoją dwie wielkie donice z cebulami Hippeastrum. Moje Hipcie są właśnie w pełni rozkwitu.
Pora dla nich zupełnie nietypowa ale radość z podziwiania tych pięknych kwiatów ogromna.
To północna strona domu, słońce mamy tu tylko przed południem. Najwidoczniej pasują im takie warunki. Na ganeczku stoją też donice z kolorowymi pelargoniami.
Wspaniale czują się też tutaj hosty, bujnie rosną i bujnie kwitną.
Nie przypadkiem zdecydowałam się posadzić hosty wzdłuż krawężnika. W trakcie sezonu rabata wygląda bogato i ładnie, jesienią ścinam je wszystkie przy ziemi. Chodnik prowadzący do domu musi być odśnieżany a śnieg można spokojnie odgarniać na brzeg rabaty nie niszcząc przy tym żadnych roślin. Wiosną śnieg topnieje i znów mam piękne, dorodne kępy.
Wśród host rośnie też krzew trzmieliny oskrzydlonej i dereń biały. Były tu jeszcze przed położeniem kostki i żal było mi je przesadzać. Dereń jest co roku ostro przycinany. Trzmielina bardzo się rozrosła i jest najpiękniejszą ozdobą naszego podwórka. Powoli zaczęła już zmieniać kolor listków, wkrótce będą ogniście czerwone.
Skarpa wzdłuż domu bardzo zarosła. Wśród barwinków posadziłam tu trzy krzewy pigwowca. Sadzonki zrobiłam z gałązek i nie sądziłam, że tak szybko się rozrosną. Cieszę się jednak bo pięknie owocują a tych cennych owoców nigdy nie jest za dużo.
Zajrzymy do ogrodu? Zapraszam na krótki spacer.
Róża przy altance ku mojej radości pięknie odrasta
pachnie lawenda
juki zachwycają ogromnymi kwiatostanami
gailardie zachwycają jaskrawymi kolorami
różowa Anabelka nabrała kolorów a na białej przybywa kwiatów
kwitną słoneczniczki
pojawiło się mnóstwo kwiatów rojników
a w zielonych zakątkach czai się ......lato!
No i w końcu zajadamy się własnymi pomidorkami.
Jutro już piąteczek więc życzę Wam kochani wspaniałego, słonecznego weekendu!


czwartek, 29 czerwca 2017

Gorąco...

Witajcie kochani.
Lato zaatakowało nas falą upałów. Wiele miesięcy tęskniliśmy za słońcem i ciepłem no to mamy go teraz w nadmiarze. Nie będę narzekać ale szczerze mówiąc, trudno się żyje w temperaturze przekraczającej 30 stopni. Noce też nie przynoszą ulgi. W ogrodzie niewiele ostatnio pracuję choć się staram zrobić to i owo. Większość koniecznych do wykonania teraz prac wiąże się z cięciem ale jak tu ciąć biedne roślinki gdy jest tak gorąco? Kwiaty przekwitają zbyt szybko, niektórym nawet nie zdążyłam zrobić zdjęć. Dawno już nie padało a podlewanie to tylko namiastka. Mimo tego, jestem pełna podziwu dla witalności wielu roślin. W ogrodzie wciąż jest kolorowo i to głównie za sprawą maleńkich rozchodniczków, którym susza kompletnie nie przeszkadza. Rozrastają się we wszystkich zakątkach ogrodu i zakwitają różnymi kolorami.
Na żółto
na biało
albo na różowo.
Najbardziej lubię te ostatnie, to rozchodnik biały. Jego kwiaty w pełnym rozkwicie rzeczywiście mają białe płatki ale na tle bordowych listków sprawiają wrażenie różowych. Gdziekolwiek spadnie odrobinka tej roślinki natychmiast pojawia się nowa kępka. Rosną bez problemu w korze ale i wprost na kamiennych ścieżkach.
Czasem wyrywam takie kępki i przesadzam tworząc kontrastowe obwódki jak przy ślimaku, wzdłuż żółtej trzmielinki.
Podobnie obsadziłam niewielki klombik wokół młodej kosodrzewiny.
Przyszedł też czas na kwitnące tawuły i tawułki. Świetnie wyglądają jako obwódki na tle ciemnej zieleni.


Jaśminowiec wciąż pachnie ale białe płatki mocno już opadają.
Szkoda, ale w ogrodzie coraz mocniej pachnie lawenda.
Juki w tym roku mocno ogołociłam usuwając stare rozety. W ubiegłym sezonie zawiązały kilkanaście kwiatostanów więc było co wyrywać. Myślałam, że teraz trzeba będzie poczekać aż młode rozetki nieco podrosną ale nic podobnego - są już nowe, ogromne łodygi z pąkami.
Przekwitają ostatnie goździki,
kwitną wciąż czosnkowe kule.
Upały nie przeszkadzają też gailardii, która obficie zawiązała mnóstwo kolorowych kwiatów.
O powojnikach pisałam już wcześniej. Mocno nam przemarzły tej zimy i musiałam je wyciąć przy samej ziemi. Powoli odrastają ale nie wiem czy zdążą zakwitnąć. Z żalu dokupiliśmy dwa nowe chcąc uzupełnić pergolę i na pocieszenie jest pierwszy kwiat a także mnóstwo pąków. Może jednak pergola nie będzie zbyt smutna w tym roku.
Z różami jest jeszcze gorzej, większość wielkokwiatowych odmian zmarzła. Na pocieszenie od korzeni odbiło kilka krzewów i pojawiły się nawet pierwsze, nieśmiałe kwiaty.
Na różanej pergoli też pusto. Zostało tylko kilka pędów które kilkoma kwiatami próbują ratować sytuację.
Ten krzew jednak szybko się odbuduje. Młodych pędów przybywa a na każdym z nich wyrasta cała masa pączków.
No i na koniec moje ukochane, niezawodne Anabelki - rozpoczynają przedstawienie.
A na ganeczku wśród pelargonii zawiązują się pąki hipeastrum. O tej porze roku chyba jeszcze mi nie kwitły?
Pozdrawiam Was kochani bardzo ciepło!