Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

niedziela, 5 marca 2017

Idzie nowe!

Witajcie kochani.
Wczoraj oficjalnie rozpoczęłam nowy sezon! Co prawda już przez kilka wcześniejszych dni było pięknie, słonecznie i ciepło ale dni są jeszcze zbyt krótkie a słońce zbyt nisko i po powrocie z pracy nie bardzo mogłam rozpocząć jakieś ogrodowe prace. Tak więc czekałam na sobotę z nadzieją, że pogoda się nie popsuje. I nie popsuła się. Jak to mówią "pierwsze koty za płoty" - czuję to w kościach ale radość pracy na świeżym bezcenna.
Najpierw zrobiłam oczywiście obchód. Trochę bolało. Są znaczne straty spowodowane ostrą zimą i okropny bałagan po ostatnich wichurach. Straty trudno jeszcze dokładnie ocenić, muszę poczekać aż ruszy wegetacja jednak już widzę, że czeka mnie wielkie cięcie. Cóż, zawsze powtarzam, że natura uczy nas pokory. Chwilę po obchodzie humor mi się poprawił bo dojrzałam małe żółte plamki w okolicy altanki. W naszym ogrodzie właśnie w tym miejscu co roku zaczyna się wiosna.
Pierwsze w tym roku krokusy! Jaka to radość dla oczu. Jak widać na zdjęciu od razu znalazł się też amator świeżego nektaru.
Wszyscy miłośnicy natury z niecierpliwością oczekują już wiosny ale mam wrażenie, że rośliny są jeszcze bardziej niecierpliwe. Z lekkim zdziwieniem podglądałam tulipany, narcyzy i hiacynty. Nie wiem czy to dobrze, że tak szybko wyruszyły na podbój świata ale może one "wiedzą" więcej niż my?
Mocno pączkuje też piwonia drzewiasta,
i hortensja pnąca.
O tej porze wspaniale się prezentuje się leszczyna Contorta z dyndającymi kotkami.
To forma krzewiasta ale ja uparcie próbuję zrobić z niej oryginalne drzewko. Co roku podnoszę koronę wycinając konsekwentnie wszystkie odrosty na dolnych konarach. Ta odmiana rośnie dość wolno więc na właściwy efekt będę musiała jeszcze trochę poczekać. W tej chwili roślina ma około 2 metrów i wygląda tak:
Co jeszcze? Ano widać już czubki orlików,
a makowe kępy zadziwiają zielenią.
Prace w ogrodzie zaczynam zazwyczaj od wycinania traw. To ciężka praca bo kępy są ogromne a ich zdrewniałe pędy sztywne i twarde - jest trudno tym bardziej, że po zimie ręka odzwyczaiła się od sekatora. Wczoraj udało mi się powycinać rozplenice japońskie. Przy okazji uporządkowałam rabaty przy altance.
Ten mały, żwirowy placyk jest po słonecznej stronie altanki. To zaciszne miejsce, można tu posiedzieć lub poleżeć w słoneczku a nasza wnusia nazywa go balkonikiem.
Na koniec zapraszam Was na mały spacerek po ogrodzie.
Dziękuję Wam za odwiedziny i wspólnie spędzony czas.
Życzę wszystkim miłego tygodnia!



sobota, 28 stycznia 2017

Najpiękniejsze wspomnienia

Witam serdecznie wszystkich tęskniących za wiosną.
Ogród na Nadbrzeżnej smacznie śpi otulony grubą, śnieżną pierzynką i jak na razie nic nie zapowiada zmian. Im jednak bliżej wiosny tym częściej myślami jestem w ogrodzie. Układam sobie nowe plany, zastanawiam się nad nowymi zmianami i tęsknię coraz bardziej. W planowaniu pomagają oczywiście zdjęcia z poprzednich sezonów do których bardzo lubię wracać. Macie ochotę obejrzeć kilka zdjęć? Serdecznie zapraszam.
Wiosna przychodzi zawsze z krokusami.
Roztkliwiamy się nad każdym nowym kwiatuszkiem aż w końcu pojawiają się ich całe dywany. Rozświetlają poszarzałe wciąż jeszcze po zimie rabaty i każą nam się uśmiechać!
Zaraz za nimi wyskakują z ziemi pierwsze botaniczne tulipanki i ogłaszają światu, że za chwilę to one będą tu królować.
I rzeczywiście wkrótce zaczyna się prawdziwy spektakl.
Zaglądając w kolejne kolorowe kielichy prawie nie zauważamy, że zdążyły już zakwitnąć forsycje
pigwowce
czy nasza ukochana magnolia.
Dziwimy się, że w jednej chwili tawuły obsypały się bielą






a floksiki odcieniami fioletu.




Tak co roku zaczyna się wiosna w naszym pięknym kraju. Musimy się spieszyć, żeby wchłonąć całe to piękno które tak szybko przemija. A przecież to dopiero początek.
To oczywiście tylko mała cząstka atrakcji jakie nas czekają. Do wiosny zostało jeszcze trochę czasu ale jak już się zacznie to nic jej nie powstrzyma.
Miłej niedzieli kochani.













sobota, 7 stycznia 2017

Okiem zmarzlucha

Witajcie kochani.
Nie lubię zimy. Walka ze śniegiem jest jeszcze do opanowania ale mróz - niekoniecznie. Jestem potwornym zmarzluchem, poniżej 20 kresek przestaję oddychać. Od dwóch dni mamy takie właśnie nieludzkie temperatury. Dziękuję losowi, że kulminacja mrozu (mam nadzieję!) przypadła na ten długi weekend i nie muszę wychodzić z domu. Rozsądek podpowiada, że na szczęście dla roślin spadło tyle śniegu i to przed nadejściem mrozu. Na pewno są bezpieczniejsze i to mnie cieszy.
Dziś rano wstało słoneczko i roziskrzyło śnieg w ogrodzie. Widok był jak z bajki! Miałam najszczerszą ochotę wyjść do ogrodu i zrobić trochę zimowych zdjęć. Taka zima nie przydarza nam się zbyt często. Ale wystarczyło jedno spojrzenie na termometr i szybko zmieniłam zdanie. Co robi zmarzluch gdy nie chce mu się wychodzić z domu? Ano, robi zdjęcia przez szybkę w oknie. Zawsze to jakiś sposób. Oto jak wygląda mój ogród w śnieżnym ubranku.
Zmarznięte bukszpany zabawnie wyglądają w białych czapeczkach.
Z tyłu juki pozwijały swoje liście w cieniutkie ruloniki.
Na skarpie prawie nie widać ogromnych jałowców, utknęły pod śniegiem.
Usztywnione mrozem kępy traw stoją na baczność.
A tak wygląda zimowa altanka:
i sad.
Na ślimaku niewiele widać.
Różaneczniki pozwijały swoje listki, broniąc się przed mrozem i utratą wilgoci.
Na parapetach skrzy się śnieg a poniżej, przy tarasie skrzą się cieniutkie gałązki tawuł.
Widoki jak z bajki, pod tym względem zima potrafi zachwycić.
Ale ja i tak się cieszę, że do wiosny coraz bliżej.
Pozdrawiam Was baaaardzo ciepło!

sobota, 31 grudnia 2016

Szczęśliwego Nowego Roku!

Witajcie kochani!
Dziś ostatni dzień starego roku. Ogród przystroił się w srebro ale śniegu nie ma. Za to temperatura spadła do minus dziesięciu stopni. Jest cicho i spokojnie. Coraz bardziej tęsknię za wiosną...

Życzę Wam kochani aby nadchodzący rok spełnił Wasze marzenia. Dużo zdrowia, pomyślności i oczywiście najpiękniejszej wiosny, która znów obudzi Wasze ogrodnicze serca.
Szczęśliwego Nowego Roku!