Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Magnolia

Witajcie kochani, to znowu ja :)
Próbuję nadrobić zimowy zastój na blogu! A tak poważnie to dzieje się dużo więcej niż można pokazać w jednym poście. Postanowiłam podzielić zdjęcia tematycznie. Robię ich teraz całe mnóstwo bo w ogrodzie dzieją się prawdziwe cuda. W dodatku nadchodzi zmiana pogody i nie wiadomo co przyniesie. Dziś na przykład jest bardzo ciepło, wręcz parnie. Odkąd przyjechałam z pracy horyzont z każdej strony jest siwo - czarny. W dali pomrukuje burza - niewątpliwie tam już pada. Nad Nadbrzeżną jednak świeciło słoneczko. Często tak jest, że deszczowe fronty nas mijają o włos. Rdzenni mieszkańcy tej okolicy twierdzą, że to wina byłej piaskowni nieopodal. Nie bardzo to rozumiem ale fakt jest faktem.
Piszę tak sobie do Was i obserwuję przez okno, jak ta czarna strefa przesuwa się w naszą stronę - jest nadzieja! Oby tylko gradem nie sypnęło bo wygląda bardzo złowrogo.
Przejdę więc do tematu właściwego zanim rozpęta się burza i będę musiała wyłączyć komputer.
Tak więc magnolia - jedna z piękniejszych roślin w naszym ogrodzie. Jest też jedną z najstarszych roślin. Zabraliśmy ją z poprzedniej działki i najwyraźniej dobrze się tu czuje. Nie każdego roku daje nam tyle radości co teraz, przez ostatnie lata wiele kwiatów niszczyły wiosenne przymrozki. W tym roku, a przynajmniej do dziś :) nie było żadnych przeszkód. Zdjęcia robiłam wczoraj, dziś kwiatów jest jeszcze więcej ale trochę się boję lecieć z aparatem.
Nasza magnolia rośnie w głębi ogrodu, tuż obok staruszka pigwowca.
Ma formę krzewiastą o wysokości około 4 metrów. Ogromne kwiaty cudnie pachną - słodko ale z nutką cytrynowego aromatu. Najpiękniej pachną o poranku, zapach niesie się po całym ogrodzie. Nazywam je motylami :)
Zdążyłam! Jest już czarniusieńko, okropnie się błyska ale wciąż nie pada. Bardzo potrzebujemy tego deszczu, trzymajcie kciuki.
A ja zmykam bo strach pisać dalej :) Zapraszam na kolejny post o wiśniach japońskich.
Buziaki dla wszystkich!!!

sobota, 21 kwietnia 2018

Tulipany

Serdecznie witam wszystkich miłośników wiosny!
Lubię sobotnie poranki, szczególnie gdy zamiast budzika budzi mnie słoneczko i śpiew ptaków.
Dziś właśnie tak było - bez porannej mgły, z odrobiną rosy na listkach która w promieniach słońca delikatnie się srebrzyła. Jedno spojrzenie z góry na ogród wystarczyło by zobaczyć co nowego się wydarzyło. W ciągu jednej nocy rozkwitły tulipany :) Wczoraj jeszcze były w pąkach a dziś ich głęboka i jaskrawa czerwień od razu przyciągała wzrok. Tych czerwonych mam najwięcej. Strzępiaste i papuzie zawsze zakwitają później. Długo pewnie nie pokwitną bo znów jest bardzo sucho więc zrobiłam kilka zdjęć na pamiątkę. Zapraszam na poranne migawki z tulipanowych rabat.
Miłej niedzieli kochani!

czwartek, 19 kwietnia 2018

Trudno nadążyć!

Witam Was kochani bardzo ciepło.
W poniedziałek padało, prawie cały dzień. No i się zaczęło :) Mam wrażenie, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki świat zmienia się z minuty na minutę. Zieleń stała się soczysta a rabaty szybko się zagęszczają. Wszędzie coś rozkwita a ja nie nadążam z oglądaniem. Czekałam długo i teraz chciałabym nacieszyć oczy. Dylemat - biegać po ogrodzie i zaglądać w zakamarki czy raczej popracować bo nie dotarłam jeszcze do wielu miejsc. Gdyby nie praca zawodowa miałabym znacznie więcej czasu :) Wiem, wiosna się wyszaleje i nastanie względny spokój.
Dziś pracowałam przed domem. Hosty wychodzą z ziemi więc trzeba było trochę korę rozgarnąć i pozasilać kępy. Przy okazji wyrwałam worek chwastów i przycięłam przeoczony krzew pięciornika. I tak popołudnie zleciało. Pomyślałam, że wieczorny spacer (obowiązkowo z aparatem) dobrze mi zrobi. Wyszłam przez taras i tu pierwsza niespodzianka - tawuły szare są już białe :)
Jakoś szybko w tym roku. Jeszcze wczoraj ich gałązki pokrywały małe, białe bąbelki a dziś już tyle kwiecia! Za dwa, może trzy dni będzie widać tylko burzę kwiatów ale i tak wyglądają już pięknie.
Z lewej strony schodów nieco ładniej:
Tawuła z prawej strony schodów coś w zeszłym roku przychorowała. Listki usychały i zaczęłam się poważnie o nią martwić. Przycięłam dość ostro i ....chyba pomogło. Ma sporo pąków ale kwiaty rozwijają się jakby wolniej.
Mam nadzieję, że wróci do formy.
Rzuciłam okiem na skarpę wzdłuż domu gdzie wśród barwinków rosną trzy spore krzewy pigwowca.
Jak ja lubię ten widok!
Przy okazji pstryknęłam fotkę prymulkom na skarpie.
I kolejna niespodzianka - wszędobylskie szafirki w kępce przy altance.
W gazonach startują paprotki.
A teraz pokażę Wam co robiłam w sobotę.
Wykorowałam większą część rabaty za altaną. Zostawiłam szpalerek bukszpanów z przytulonymi do nich hiacyntami.
Jest tu też rządek firletek, trochę tulipanów, kilka czosnkowych kul i kępka floksików. Spod forsycji wykopałam sześć kęp host - wylądowały w donicach w altanie. Forsycje tak się rozrosły, że musiałam już chodzić na czworakach a to nie na moje plecy. Teraz rabata wygląda dość pusto ale wkrótce rozlenica się tu rozpanoszy na dobre. Jak widzicie forsycje nadal kwitną i o dziwo nie zrzucają jeszcze kwiatów choć pojawiły się już liście.
Cieszę się z tej rabaty, odpadnie mi mnóstwo pracy. Na zdjęciach tego nie widać ale jest bardzo duża. Za rządkiem bukszpanów, po prawej stronie forsycji rośnie spory pięciornik, krzew piwonii i tamaryszek.
Po lewej stronie natomiast trzy wiekowe juki, które jak dotąd pięknie kwitły każdego roku.
A za forsycjami leszczyna Contorta.
Udało mi się minąć leszczynę i dotarłam do miejsca w którym nie bardzo wiem co dalej zrobić.
Jest tu kilkunastometrowy szpaler irysów, dalej piwonii i wzdłuż ścieżki tulipanów. Mam dylemat czy powinnam tu też rozsypać korę? Jak myślicie? Za ścieżką jest równie długi szpaler liliowców ale im kora nie przeszkadza.
A tulipany w końcu się zdecydowały i lada moment powinno tu być bardzo kolorowo.
Nie sposób pokazać w jednym poście wszystkich nowinek więc na koniec kilka migawek z różnych miejsc.
Jest i magnolia ale to późniejsza odmiana więc temat na kolejny post. Zapowiada się wspaniale :)
Pozdrowienia dla wszystkich!