Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żylistek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żylistek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 czerwca 2021

Dzień za dniem...

 

Witam Was cieplutko!

Dzień za dniem ucieka a każdy przynosi jakąś ogrodową nowinkę:) Zrobiło się ciepło i słonecznie i w końcu jest tak, jak być powinno. Ogród "pęcznieje", przybywa zielonej masy i kolorów również. Staram się być na bieżąco ale w dużym ogrodzie to prawie niemożliwe. Zdarza się, że zaglądam do jakiegoś zakątka i okazuje się, że jakaś roślinka właśnie przekwitła a mnie pozostaje tylko posprzątać. Rabaty bliżej domu zawsze są w zasięgu wzroku, gorzej z tymi w głębi. Od czasu do czasu jednak robię sobie taki gospodarski spacer i sprawdzam co się dzieje. Kępa maków ogrodowych rośnie nieco dalej od domu ale tej czerwieni nie da się przegapić:)

Olbrzymie czerwone plamy wypatrzyłam już z tarasu. Rosną w towarzystwie niebieskich i bordowych orlików.
Szkoda tylko, że kwitną tak krótko. Bardzo efektownie wyglądają też makówki niebanalnych rozmiarów:)
Piwonia drzewiasta w tym roku wygląda dość okazale. Zawiązała trzy kwiaty - dwa na górze a trzeci centralnie wewnątrz krzewu.
Wróćmy jednak bliżej domu. Dwie symetryczne rabaty przed tarasem były kiedyś pełne azalii i rododendronów ale niewiele z nich zostało. Ubolewam nad tym bo bardzo o nie dbałam. Niestety nie udało się i z bólem serca postanowiłam zrezygnować. Na rabacie z lewej strony zostały jeszcze dwa rododendrony, które też z roku na rok biednieją a kwiaty nie są już tak okazałe jak dawniej. Jest tu jeszcze pomarańczowa azalia, która już przekwitła - nie zdążyłam zrobić zdjęcia.
Na rabacie po prawej stronie zostały trzy azaliowe krzewy. Dwa nie mają w tym roku kwiatów choć wyglądają zdrowo i ładnie, zakwitła (słabo) jedna.
W głębi ogrodu mamy jeszcze azalię kwitnącą na żółto, ta ma się dobrze:)
Pozostałą część obu rabat przeznaczyliśmy na róże rabatowe. Z prawej strony rosną już od trzech lat i pięknie się rozrastają kwitnąc aż do jesieni. Poniżej widok od strony ogrodu, to pierwsze nasadzone krzewy.
Dwa lata temu zrobiłam z nich własne sadzonki, które w ubiegłym roku trafiły na rabaty. Poniżej widok od strony domu.
Te same sadzonki posadziłam też na rabacie po prawej stronie.
Na środeczku tej rabaty rósł sobie piękny kiedyś rododendron, z roku na rok marniał coraz bardziej. Walczyłam o niego bardzo długo ale tydzień temu powiedziałam dość i łopata poszła w ruch. Dokupiliśmy kilka krzewów róż rabatowych i uzupełniłam nimi puste miejsca na tejże rabacie. Mogę powiedzieć, że zamiast rabat azaliowych mamy teraz dwie rabatki różane. Mocno im kibicuję:)
Pomiędzy tymi rabatami a właściwie pomiędzy gazonami z paprociami, które ograniczają brzegi rabat jest jeszcze jedna, podłużna grządeczka. Nazywamy ją "trumienką":))) Rosną tu dwa bukszpany a w środeczku dwukolorowa trzmielina - taka już staruszka. 
Bukszpany były wielkimi kulami. W ubiegłym sezonie, walcząc z ćmą bukszpanową ścięłam je mniej więcej w połowie. Dzięki temu odsłoniłam wnętrze, ułatwiło to oprysk i oczyszczenie roślin z chorych listków. Jak widać na zdjęciu - chyba się udało. Tymczasem trzmielina tak się rozbuchała, że prawie nie było przejścia po obu stronach. Postanowiłam podnieść jej koronę doświetlając jednocześnie bukszpanowe krzewy. I tak powstało dziwaczne nieco drzewko.
Pewnie już wiecie, że sekator to mój najlepszy przyjaciel:)))
Przed nami altanka. Ściany już prawie ma, głównie za sprawą hortensji pnącej.
Dachu też jest już kawałek bo miliny ostro ruszyły. A na tylnej ściance pnie się kokornak.
Kokornak właśnie kwitnie - jeśli można nazwać kwiatami jego śmieszne fajeczki.
Zapomniałam jeszcze o azaliach japońskich w donicach. Ta ciemno różowa już prawie przekwitła ale na jasnej wciąż przybywa kwiatów. Jest to wyjątkowo efektowna odmiana - kwiaty przypominają maleńkie różyczki.
Przy okazji pstryknęłam zdjęcie jednej z naszych jaszczurek. Mieszkają na skarpie pod tarasem od wielu lat i są prawie udomowione:)
Kwitną goździki, kwitną i pachną. Kiedyś mieliśmy ich całe łany, teraz zostały tylko małe kępki. Wciąż z czegoś rezygnuję żeby ułatwić sobie pracę - samo życie.
Rozpoczął się sezon na irysy. Powoli pojawiają się kolejne kwiaty. Poniżej pierwsze białe iryski syberyjskie.
Najwięcej jednak jest żółtych, rosną w szpalerze wzdłuż piwonii. Lada moment pojawią się tu jeszcze ciemno fioletowe.
Poniżej kolejne białe, przytulone do wzrastającej kępy Zebriny. Dalej hortensja Limonka w kolorowej obwódce z żurawek i bukszpanów.
I duża kępa niebieskich irysów syberyjskich - jeszcze w pąkach.
Jest też pierwszy irys z serii różowo pomarańczowych.
Wystartowały też liliowce, na razie te wysokie.
Mają ogrom pąków!
Pąkami obsypał się też ostro przycięty żylistek - kupiony jako różowy, kwitnący niestety na biało.
Kwitnie weigela - cudowna krzewuszka o zielonych listkach,
i weigela florida o ciemnych listkach.
Perukowiec zawiązał mnóstwo uroczych peruk.
Kwitnie żuraweczka drżączkowata.
Sosna himalajska ma się dobrze, zeszłoroczne ostre cięcie jej nie zaszkodziło a wręcz przeciwnie - korona pięknie się zagęściła.
Na paprociowisku wokół wgłębnika już zieleniutko a w wyższych partiach kolorowo. Do kwitnienia przygotowują się - od prawej - żółta pęcherznica, dereń biały i czerwona pęcherznica.
A poniżej zakątek "jadalny". Rosną tu cztery krzewy jagody kamczackiej, która już owocuje.
Nie wszyscy lubią te jagody bo mają w smaku lekką goryczkę. Mnie smakuje i z przyjemnością się zajadam pysznymi jagódkami. Moje dzisiejsze zbiory:)
To tyle na dziś, wkrótce kolejne nowinki.
Dziękuję za odwiedziny i życzę Wam kochani dużo słoneczka na nadchodzące dni:)))


poniedziałek, 29 czerwca 2020

Róże i burze

Witam cieplutko!
Tytuł trochę przewrotny ale nie pozbawiony sensu:)
Róże w końcu i u mnie zaczęły kwitnąć - jak zwykle i jak wiele innych roślin później niż gdziekolwiek. A burze to ostatnio nasza codzienność. Dwa dni ostatniego weekendu były wyjątkiem, słoneczne piękne dni z temperaturami tak wysokimi, że dech zapierało z gorąca. Marna to pociecha i radość też niewielka. Dziś było chłodniej i zdecydowanie przyjemniej ale już o godzinie 11 lunęło, błysnęło i zagrzmiało. Jednym słowem wróciła codzienność.
I jak tu zająć się ogrodem? Złości mnie to ogromnie bo gdy już uda mi się wyjść do ogrodu to nie wiem w co ręce włożyć. Może nie całe lato takie będzie?
Wróćmy jednak do ogrodu. Dziś zrobiłam kilka zdjęć i trochę popracowałam. Do 11:00 :)))
Jak pewnie pamiętacie różanych krzewów mam niewiele bo niezbyt dobrze rosną na naszych piaskach. Cieszę się, że udało mi się znaleźć odpowiednie odmiany i cieszę się z każdego kwiatka.
Jako pierwsza zakwitła przepięknie pachnąca żółta różyczka miniaturowa. Na razie są dwa pierwsze kwiaty i wiele obiecujących pąków.
Rabatowe różyczki pięknie się rozrosły i zawiązały wiele pąków ale pojawiają się dopiero pojedyncze kwiaty.
Na różach wielkokwiatowych jeszcze pusto ale róża pnąca przy altance wygląda już pięknie.
O dziwo wybroniła się bo przeżyła już trzy ataki mszycy. Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego to wkrótce będziemy mieć piękne widowisko:)
I to wszystko w temacie róż, niewiele a jednak...
Nie samymi różami ogród żyje więc zapraszam teraz na krótki spacer po rabatkach.
O czerwonych makach pisałam ostatnio. Przekwitły już niestety ale mam coś nowego. Wysiałam wiosną nową odmianę - maki ogrodowe pełne o delikatnej kolorystyce. Wczoraj pojawił się pierwszy kwiat.
Śliczny, prawda? Jedna z kęp wystrzeliła wysoko i na wszelki wypadek zabezpieczyłam ją bambusami. Ma kilka pąków i wygląda ciekawie. Nasiona kupiłam jako mix kolorów więc może w innych kępkach pojawią się nowe barwy - zobaczymy.
Ładnie kwitną aksamitki, które wysiałam w wielu miejscach ogrodu. Są też w warzywniku i w szklarni, z nadzieją, że może odstraszą choćby część mszyc.
W rogu rabatki posadziłam goździki, które dostałam kiedyś w prezencie. W doniczce jakoś marniały ale w gruncie wyraźnie odżyły.
Gdzieś pomiędzy jukami pojawiło się kilka uroczych irysków - zapomniałam, że takie mam:)
Hortensja pnąca przy altance słabo w tym roku zakwitła. Jej wiechy są niewielkie i bardzo skromne.
Jej pąki uszkodził przymrozek, to i tak cud, że zakwitła.
Trzykrotka kalifornijska to roślina, której próbuję się bezskutecznie pozbyć z ogrodu od wielu lat.
No i kwitnie:)
Pojawiły się futurystyczne, czosnkowe kule.
Kwitną żółte liliowce,
tawuły
i lawenda.
Kwitnie również biały żylistek i pierwszy powojnik.
Kwitnące żuraweczki zaczęły się pokładać z nadmiaru wilgoci.
Rozkwitają pierwsze gailardie.
Kwiatostany różowej Anabelki są liczne ale drobniejsze niż zwykle.
Ale najczęstszy widok jest taki:
Nie narzekam bo to w końcu krople życia:)
Trzymajcie się ciepło i zdrowo!