Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

sobota, 14 listopada 2020

Resztki jesieni

 Witam serdecznie:)

To już chyba ostatni tak kolorowy post w tym roku. Izolacja źle wpływa na samopoczucie więc spaceruję sobie po ogrodzie. Zbieram wolno opadające liście i naprawiam to, co rozgrzebują ptaki. Większym problemem są jednak buszujące koty. Nie tylko rozrzucają korę i wyrywają agrowłókninę na rabatach ale zostawiają po sobie bardzo nieprzyjemne ślady:) Nie wiem dlaczego upodobały sobie właśnie nasz ogród? Jesień w tym roku jest wyjątkowo piękna. Powtarzam się ale to prawda. Nie pamiętam nawet kiedy ostatnio obserwowałam tak niezwykłe, jesienne kolory. Fakt, gdy pracowałam nie miałam na to czasu - wyjeżdżałam do pracy w ciemnościach i w ciemnościach wracałam. Teraz mam czas - to jedna z zalet bycia emerytką:) 

Jaka jest tajemnica tegorocznej, kolorowej jesieni? To proste, mamy już połowę listopada a wciąż nie było nocnych przymrozków. Rośliny spokojnie przechodzą swój roczny cykl - przebarwiają się powoli, powoli zrzucają liście i przygotowują się do snu zimowego. A ja mam szczęście to wszystko oglądać:)

Ranki są mgliste a gdy mgła opadnie ogród wygląda świeżo, jak po deszczu. Najlepszy widok mam z okna sypialni, na piętrze.

Z tej perspektywy widzę większą część ogrodu. Za sprawą roślin zimozielonych zieleni nigdy nie brakuje a na jej tle każda kolorowa plama wygląda wspaniale. 
Z prawej strony wzrok przyciąga altana. 
Pusto tu teraz. Gazony bez paproci wyglądają smętnie, na azaliowej rabacie spadła już większość liści. Jednoroczne kwiaty wzdłuż płotków już usunęłam bo wyglądały nieestetycznie. Śmiesznie wygląda rabatka pomiędzy gazonami - walcząc z ćmą bukszpanową ścięłam bukszpany bardzo nisko a rosnącą między nimi zielono - żółtą trzmielinę musiałam ostro przyciąć. Trzmielina szybko odrośnie ale teraz ma dziwny kształt. Mimo tego obsypała się uroczymi, kolorowymi owocami.
Altana wciąż jeszcze jest obrośnięta, głównie od strony domu. 
Miliny już się sypią na potęgę ale wydaje się, że zielonej masy wcale nie ubywa. Hortensja pnąca za to wyzłociła się jak rzadko kiedy.
Wewnątrz altany jest już gorzej - kokornak zrzucił większość liści.
Z mebli została tylko samotna ławeczka na której czasem przysiadam, choć na chwilkę:)
Zachwycam się ogromnie widokiem rozplenic japońskich rosnących przy altanie. Nie pamiętam by kiedykolwiek miały taki kolor. Zazwyczaj szybko szarzeją a ich ozdobą są długie, kudłate kwiatostany. W tym roku są złote!
Złoty do niedawna tamaryszek już brązowieje i sypie drobniutkimi igiełkami.
Po prawej stronie tarasu jest jeszcze bardziej kolorowo.
Na różanej rabacie zrobiłam trochę porządków - przycięłam róże miniaturowe i odrobinę te rabatowe. Od strony domu dosadziłam kilka sadzonek rabatowych różyczek, które zrobiłam w ubiegłym roku. Teraz rabatka ładnie się zagęści - mam nadzieję:) 
Różyczki wciąż kwitną.
Berberys Thunbergia Rose Glow wciąż jest barwną plamą choć większość listków usypało już uroczy dywanik.
Niezwykle kolorowo wygląda też rabata z miskantami. 
Liście rosnącej pomiędzy miskantami wiśni japońskiej mają chyba wszystkie odcienie jesieni. Szkoda, że już spadają:)
Pióropusze miskantów już poszarzały i pokudłaciły się ale same źdźbła nabrały pięknych odcieni.
Nieco dalej największa chyba w tej chwili barwna "plama" - to ogromny perukowiec, który jakoś nie ma ochoty pozbyć się liści.
Przed nim kolejna kępa rozplenicy japońskiej, równie uroczo wybarwiona jak poprzednie.
Jest jeszcze Zebrina czyli trawa w śliczne zielono - żółte paseczki.
To ponad 2 metrowa kępa. Od dołu wygląda już bardzo jesiennie ale góra wciąż jeszcze cieszy letnią świeżością.
Limonka gubi swoje barwne liście a kwiatostany powoli tracą resztki kolorów.
Wokół niej żurawki, wciąż w dobrej formie.
Bukszpaniki ładnie odrosły i wyglądają zdrowo ale jestem pełna obaw czy na wiosnę ćma znów się nie uaktywni.
Dotąd liści nie zrzuciła nawet robinia akacjowa co trochę mnie dziwi bo zazwyczaj o tej porze jest już golusieńka.
Lecą za to igiełki z sosny himalajskiej,
i z magnolii, która sama się pięknie otula na zimę.
Derenie już golusieńkie i przepięknie czerwone.
Tuje strzeliste na skarpie przeszły w tym roku bardzo ostre cięcie, skróciliśmy je w połowie wysokości. Ogromnie mi żal bo wyglądały cudnie ale podczas wiatru prawie pukały w kuchenne okno:)
I tak kochani czas wracać do domu:)
Dziś miało być cieplej i przede wszystkim słonecznie ale jakoś prognozy zawiodły. Słonko wyszło może na 15 minut, jest zimno i do tego zaczęło ostro wiać. Tak więc pozostaje kawusia i jakaś miła lektura. Życzę Wam spokojnego, weekendowego wypoczynku i oczywiście dużo zdrówka!










sobota, 24 października 2020

Ogrodowe rozmyślania

 Witam serdecznie!

Jesień sprzyja rozmyślaniom. Częściej dopada nas melancholia i refleksje na temat przemijania. Za nami wiele trudnych miesięcy w pandemii, przed nami .... pewnie jeszcze więcej. Na swoje smutki dotąd miałam ogród, praca wśród roślin daje ukojenie. A co dalej? Podczas deszczowych dni zdałam sobie sprawę, że wkrótce zostanę pozbawiona i tej odrobiny normalności. Izolacja będzie jeszcze trudniejsza.

Październik sprawił nam piękną niespodziankę. Po wielu deszczowych dniach wyszło w końcu słoneczko i zrobiło się ciepło. Wspaniale było wyjść w końcu z domu i choć na chwilę nacieszyć oczy jesienią w ogrodzie. Mam wrażenie, że wszystko wygląda jakoś inaczej:) Słońce wisi nisko na niebie co sprawia, że rośliny ścielą długie cienie. Ogrodowe zakątki dzielą się na rozświetlone promieniami i zupełnie ciemne. Pomiędzy gałązkami poruszanymi wiatrem migotają światełka słonecznych promieni. Szumią trawy. Jest po prostu magicznie. Próbowałam uwiecznić te chwile na zdjęciach żeby zachować je na dłużej. Dziś bez zbędnych słów, po prostu pospacerujmy:)

Przed nami piękna niedziela i jeśli wierzyć prognozom ciepły tydzień. Cieszmy się kochani każdym kolejnym dniem bo pewnie niewiele ich już zostało.
Pozdrawiam Was bardzo ciepło:)