Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

niedziela, 19 maja 2019

Radość o poranku

Witam wszystkich bardzo ciepło!
Nie wiem jak u Was ale u nas pogoda jest ostatnio zaskakująca. Poranek wita słońcem i wysoką temperaturą a późne popołudnia przynoszą burze i deszcz. I tak codziennie :) W sumie jest super, większość dnia to piękne lato a do tego codzienne podlewanie za darmo. Ogród zamienił się w busz, szybko powiększa się masa świeżej zieleni a kwiaty pięknie rozkwitają.
Od kilku dni podglądałam systematycznie piwonię drzewiastą, za nic nie chciałam przegapić kwiatów. I oto dziś o poranku zakwitła!
Ci, którzy częściej do mnie zaglądają wiedzą, że mam ogromną słabość do piwonii a w ogrodzie mam kilkadziesiąt piwoniowych krzewów. Piwonia drzewiasta jednak jest tylko jedna. Kapryśna i wrażliwa, nie każdego roku pozwala cieszyć się kwiatami. Kwitnie najwcześniej więc jej pąki narażone są na wiosenne przymrozki. W tym roku się udało :) Jeszcze wczoraj po południu zrobiłam zdjęcie pąków.
Potem rozpętała się groźna burza i lunął deszcz. Nie przypuszczałam, że po takich przeżyciach dziś znajdę piękne kwiaty, a jednak! Na razie rozwinęły się trzy pąki ale jest ich znacznie więcej.
Czyż nie jest piękna? Kwiaty mają około 20 cm średnicy!
Wkrótce dołączy też piwonia majowa bo pąki już pękają.
To oczywiście nie jedyna radość w ogrodzie :) Wspaniale wyglądają kępki niebieskich cebulic.
Ładnie wyglądają też na rabacie szybko rozrastających się liliowców.
Żółte liliowce wysokie mają już pąki. O tej porze roku wszystko dzieje się bardzo szybko.
Kolejne kwiaty na które lubię popatrzyć dłużej to orliki. Na ślimaku rośnie kępa macierzysta o niebiesko-fioletowych kwiatach, kwitnie niezawodnie od wielu lat.
Kwitnie niezawodnie i tak też się rozsiewa. Gdybym nie usuwała młodych siewek to rósłby tu orlikowy las :) Jedną z samosiewek jednak na ślimaku zostawiłam tuż obok i jest równie piękna.
Więcej orlików mam w głębi ogrodu. Tam obok niebieskich rosną również śliczne bordowe.
Skutecznie rozsiewają się też śpioszki czyli śniedki baldaszkowate. Są już chyba na każdej rabacie ale pozwalam im rosnąć bo są przeurocze.
Actinidia zaczęła wybarwiać liście,
a paprocie w gazonach obficie się rozrosły.
Na rabacie z azaliami zrobiło się kolorowo. Nierówna walka wciąż trwa ale efekty nadal są marne. Odkąd moje azalie wymarzły nie mogę sobie z nimi poradzić i pewnie tą bitwę przegram. W tym roku zawiązały trochę kwiatów więc cieszę się i z tego :)
Bordowy rododendron wygląda marnie.
Większość pąków jakby zmiękła, wypuszczają po jednym kolorowym płatku a środki przysychają. Liście jakby przyżółkły i nie wyglądają zdrowo. Za dużo wody? Nie mam już na niego pomysłu i chyba wkrótce się pożegnamy.
Na pocieszenie znalazłam pierwsze owoce jagody kamczackiej, lada moment będziemy zbierać :)))
Miłego tygodnia kochani!

poniedziałek, 13 maja 2019

Co z tym majem?

Witajcie kochani!
Pogoda jaka jest, każdy widzi :) Jedni narzekają na suszę, inni na nadmiar deszczu ale wszędzie chyba jest chłodno i niezbyt przyjemnie. Najbardziej jednak złości mnie to, że szybko mija najpiękniejsza pora roku a ja nie mogę się nią nacieszyć. Mamy co prawda zimnych ogrodników a zimna Zośka przed nami ale czy musi tak być? Najwyraźniej musi i trzeba się z tym pogodzić.
Fakt, sobota była piękna - taki dzień perełka. Od wczoraj jednak leje i leje i końca nie widać.
Zrobiłam trochę zdjęć, podejrzałam jak szybko narosło chwastów i ile przekwitniętych kwiatów jest do wycięcia.
Miłą niespodziankę zrobiła mi magnolia.
Byłam pewna, że nocne przymrozki zniszczyły większość pąków. Tymczasem mój dzielny krzew przeczekał zimne noce i nadal kwitnie.
Najpiękniejsze kwiaty wielkości deserowego talerza rozkwitają na dolnych gałęziach.
Jest im tu zacisznie, nie są bezpośrednio narażone na wiatr. W górnej części około 4 metrowego krzewu warunki są trudniejsze i wiele kwiatów ma uszkodzone płatki.
Są już pierwsze orliki, najwyraźniej nadmiar wilgoci im nie przeszkadza. Ubrane w pofalowane, fioletowe spódniczki kołyszą się na swych długich nóżkach :)
Floksikowe dywany nabrały ładnej, głębokiej barwy.
Tulipany to już raczej przeszłość. Pozostały tylko najbardziej wytrwałe, czarne i trochę strzępiastych.
Rabata z liliowcami pięknie się zagęściła.
Brzegi tej rabaty obsadziłam na przemian kępkami niskich, żółtych liliowców i kępkami cebulicy kwitnącej na niebiesko-fioletowo.
To fajne rozwiązanie, cebulice kwitną wcześniej a po przekwitnieniu ich liście zanikają więc kępy liliowców mogą się swobodnie rozrastać. Wewnątrz rabaty rosną różnokolorowe liliowce wysokie.
Cebulice mają już kwiatostany, które wkrótce będą obsypane wdzięcznymi dzwoneczkami.
Wspaniale wyglądają tamaryszki.
Wśród goździków rozsiały się orliki.
Zabawnie wyglądają sumaki :)
Mocno przycięta jesienią robinia puszcza pierwsze listki.
Piwonie mają już spore pąki.
No i mam w końcu pierwsze bzy. Na razie tylko białe ale i te kolorowe zakwitną lada dzień.
Lubię oglądać wiosenne kosodrzewiny, wyglądają wspaniale :)
A co przed domem? Trzmielina oskrzydlona jest już pięknie zielona.
Szybko rozrastają się hosty.
Pośrodku rabaty zakwitła młodziutka rajska jabłonka. Za kilka lat będzie tu prawdziwą ozdobą.
Azalie japońskie w donicach wyglądają obiecująco.
No i berberysowy żywopłot zakwitł jak szalony. Każdy z tych małych kwiatuszków będzie jesienią ogniście czerwoną kuleczką i nadal będzie pięknie :)
Brakuje tylko słońca i odrobiny ciepła. Czas wyciąć przekwitnięte szpalery tulipanów, czas przyciąć przekwitnięte forsycje, czas powalczyć z chwastami, czas ....a tu ciągle pada.
Podobno od środy ma być cieplej, oby!
Pozdrawiam Was cieplutko i na przekór deszczom bardzo słonecznie :)