Witam Was serdecznie!
Udała nam się tegoroczna majówka. Na przekór wcześniejszym prognozom pogoda dopisała - było cieplutko, słonecznie i co najważniejsze dobra, pogodowa passa trwa:) Jedyny minus to brak deszczu, znów jest sucho. Jak to w maju, wszystko dzieje się teraz bardzo szybko i niemal jednocześnie. Bardzo lubię maj, to chyba najpiękniejszy miesiąc w roku. Wokół jest tyle piękna, że można go bezkarnie chłonąć i chłonąć:) Jednym słowem - jest cudnie!
Zapraszam Was dziś na mały spacerek po wybranych zakątkach mojego ogrodu. Na początek trochę tulipanów bo to ich czas. Jedne rozkwitają, inne już przekwitły. Moje tulipany to swoisty fenomen, rosną w tym miejscu od około 15 lat i nigdy ich nie wykopuję. Nie wynika to bynajmniej z mojego lenistwa, po prostu większość rabat jest wysypana korą i nie mam ochoty ich demolować. Z drugiej strony, skoro co roku kwitną to po co ruszać?:)))
Za tulipanami widać szybko wzrastający szpaler piwonii a za piwoniami szpaler irysów. Wkrótce będzie tu bardzo kolorowo:)
Forsycje wciąż kwitną, w tym roku wyjątkowo długo bo kwitnienie zaczęły na początku kwietnia. Sypią już "złotem" ale wciąż wyglądają wspaniale.
Pod forsycjami rozrastają się kępki hiacyntów, niestety same białe.
Przy paprociowisku wylała się szafirkowa rzeczka.
Trzmielinowy bucik ślicznie się już wybarwił.
A za szafirkami kwitnący pigwowiec i magnolia. Ten pigwowiec to krzew macierzysty z którego robiłam sadzonki rosnące na skarpie wzdłuż domu. Wspaniale owocuje, zbieramy z niego co roku spore wiadro owoców.

A magnolia? W końcu się obudziła:))) Do pełni rozkwitu jeszcze trochę jej brakuje ale i tak wygląda pięknie. Lepiej późno niż wcale:) Ma ogromne kwiaty, których długie płatki uroczo falują na wietrze.
Mahonia to kolejne cudo, z daleka wygląda jakby świeciła.
Tawuły też nie próżnują. Mamy kilka ciekawych odmian o różnych kolorach liści i kwiatów ale o tym napiszę innym razem.
I dla przypomnienia - skarpa z kwitnącymi pigwowcami. Z każdym dniem kwiatków przybywa, przybywa też brzęczących gości. Przed południem aż strach podchodzić bliżej:)))
W gazonach przed tarasem pojawiły się już paprociowe fajeczki choć na paprociowisku jeszcze pustawo.
A na żwirku wyrósł......smardz!? Dość dobrze znam się na grzybach bo uwielbiam je zbierać ale ze smardzami nie mam żadnych doświadczeń. Ten wygląda jak jadalny smardz stożkowaty ale pewności nie mam więc na talerz nie trafił:)
No i na koniec moje kochane tawuły szare na skarpie przy tarasie - właśnie dają popis. Są cztery - dwie po lewej stronie:
i symetrycznie dwie po prawej stronie.
W donicy na nagrzanych słoneczkiem schodach kwitną sobie truskaweczki. Pierwsze owocki już są więc teraz czekam na degustację:)
I kawałeczek widoku z tarasu.
Majówka była więc udana, pełna słońca i kwiatowych niespodzianek. Nie obyło się oczywiście bez grilla - sezon uważam więc za otwarty:)))
Mam nadzieję, że i u Was było tak pięknie i nie zabrakło wiosennej radości.
Bardzo dziękuję za każde miłe odwiedziny i gorąco Was pozdrawiam!






































































