Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krokusy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krokusy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Taka wiosna:)


 Witam serdecznie i na przekór pogodzie bardzo ciepło:)

Ten post miał wyglądać zupełnie inaczej. Mieliśmy tu, na południu wiele ciepłych dni ale i okropną suszę a sucha wiosna to nic dobrego. Wegetacja w ogrodzie oczywiście się zaczęła ale bardzo wolno, rośliny wyraźnie czekały na deszcz a zieleń nie zdążyła nabrać wiosennej świeżości. Ucieszyłam się gdy w prognozach pojawiły się opady ale wraz z nimi wróciła niestety zima. Ze zrobieniem zdjęć czekałam na pierwsze tulipanki bo w kępkach pojawiły się pąki. Czekałam jednak za długo:) Spadła masa śniegu i wróciły mroźne noce. Przykro bo jeszcze tydzień temu biegałam po ogrodzie w krótkich rękawkach. Cóż, natura też bywa nieprzewidywalna i bardzo przekorna. Dziś wyszło słoneczko więc wyszłam na spacer i mały rekonesans. Śnieg szybko znika z rabat ale czy to już koniec?

Pięknie zakwitły nam krokusy, którym zdążyłam zrobić kilka zdjęć.



Dziś już ich nie ma, znalazłam w ogrodzie ostatniego samotnika:)
Poranek był jeszcze biały.
Zabawny widok znalazłam już przed domem - biały, śnieżno lodowy obrusik na ogrodowym stole:)
Uroczo wyglądały też białe czapeczki na cyprysiku prowadzonym jako bonsai.
Pigwowce na skarpie wzdłuż domu wspaniale zapączkowały. Wydaje mi się, że nie zmarzły ale to się dopiero okaże.

Wysokie skarpy wokół wjazdu też mocno ośnieżyło.

Pąki różanecznika wyglądają zdrowo.
Widok na altankę.
Zdążyłam tu już posprzątać - przycięłam hortensję pnącą i miliny. Roczne przyrosty milinów dochodzą do 2 metrów więc tak radykalne cięcie jest konieczne.
Ustawiliśmy już część mebelków i nawet udało się posiedzieć w słoneczku z filiżanką kawusi:)

Piwonie już wychodzą z ziemi więc pościągałam otuliny z liści, mam nadzieję, że to im nie zaszkodziło.
W mieście forsycje kwitną już pełną parą, u nas jak zwykle spóźnione.


No i doczekałam się, pomimo śniegu i mrozu mam pierwsze, botaniczne tulipanki. Maluszki takie ale ogromnie cieszą!


Leszczyna Contorta obsypana kotkami - systematycznie podnoszę jej koronę do góry żeby zrobić przestrzeń dla irysów.



Dereniowe drzewka przycięłam wyjątkowo krótko bo na rabacie robi się ciasno.

Pierwsze hiacynty.

W ciągu dnia śnieg prawie stopniał ale zaczęło mocno wiać - zawsze coś:) Jest jednak nadzieja, że wiatr przywieje nam jakiś cieplejszy front i w końcu nadejdzie ta prawdziwa wiosna - czego i Wam życzę z całego serca. 
Gorąco pozdrawiam!


środa, 31 marca 2021

Wiosenne krokusy i życzenia

 

Witam serdecznie!

Wiosna zaczęła się z małym opóźnieniem ale w końcu jest:) Długo marzyłam o takim dniu jak dzisiejszy. Ptaki zrobiły rankiem pobudkę a słoneczko grzało pięknie. Wiem, że to tylko kilka dni bo chłody jeszcze nadejdą ale to zapowiedź nowego sezonu. W naszym ogrodzie wiosna zaczyna się od krokusów więc i Wam przyniosłam ich odrobinę. Kwitną krótko ale są jak obietnica wiosennej radości. Na wiosenny spacer po ogrodzie zapraszam tuż po świętach:) 


Z okazji nadchodzących Świąt Wielkiej Nocy życzę Wam kochani przede wszystkim zdrowia i nadziei. Przeżyjcie je najpiękniej jak tylko jest to możliwe. Niech Wasze serca wypełnią się wiosenną radością, miłością i spokojem. 

Wesołego Alleluja!



piątek, 20 marca 2020

Czas się nie zatrzymał

Witajcie kochani.
Dziś pierwszy dzień wiosny astronomicznej, jutro kalendarzowej. Ta wiosna na pewno zapisze się w historii i nie będzie to dobre wspomnienie. Wypełniona lękiem i niepewnością, inna niż wszystkie dotychczasowe. Obecna sytuacja dotyczy każdego z nas, zmieniła nagle nasze życie i sprawiła, że obawiamy się kontaktów z innymi ludźmi. W naszym rejonie jest spokojnie i raczej bezpiecznie ale czy można być pewnym, że tak jest? Rozsądek nakazuje izolację i trzeba być odpowiedzialnym za siebie i za innych.
Pomimo smutnych wieści docierających z różnych stron czas się nie zatrzymał. Natura budzi się do życia jak co roku o tej porze. Śpiewają ptaki, grzeje słońce a dziś obserwowałam w ogrodzie pierwsze motyle. Od trzech dni mieliśmy piękną pogodę więc wykorzystałam ją na ogrodowe porządki. Dobrze mieć taką bezpieczną przestrzeń, dobrze mieszkać na uboczu.
Wiele krokusów już przekwitło ale wciąż wychodzą z ziemi kolejne.
Wysprzątałam rabatę, którą nazywamy ślimakiem. Uporządkowałam głównie ściółkę z kory którą ptaki bardzo lubią demolować. Zimą upodobały ją sobie dwa bażanty więc było co sprzątać.
Oczyściłam kępki wschodzących orlików
i wyregulowałam długi szpaler lawendy.
Nie ruszałam tylko piwonii, zostawiłam okrycie bo kolejny tydzień ma przynieść nocne mrozy. Piwonie już wychodzą więc trochę się martwię.
Udało mi się też posprzątać azaliową rabatę. Azalie mają sporo pąków ale czy w tym roku zakwitną? Wszystko zależy od pogody. Nieźle wygląda też rododendron - ten, który tak bardzo zmarniał w ubiegłym roku.
Wiosną lubię obserwować leszczynę Contorta. Z szaleńczo pokręconych pędów zwisają urocze kotki.
To już spore drzewko, ma ponad dwa metry. Kupiłam niewielką sadzonkę ale w gruncie zaczęła dość szybko rosnąć. Systematycznie usuwam większość dolnych pędów żeby podnieść koronę. W ten sposób nie zacienia ona roślin rosnących w pobliżu drzewka.
Bardzo mi się podoba ten dziwaczny kształt pnia:)
Na forsycjowych krzewach robi się żółto, oby tylko kwiaty nie zmarzły.
Szpaler piwonii, podobnie jak te na ślimaku pozostał pod przykryciem.
Kusiło mnie żeby je odkryć i zasilić bo czerwone czubki już się pojawiły ale dam im jeszcze tydzień, może zimne dni i noce miną. Za piwoniami widać kolejny szpaler, to irysy, które wzeszły już tydzień temu i rosną ku słońcu. A przed piwoniami moje wieczne tulipany. Wieczne, bo rosną tu już od 10 lat. Wbrew sztuce ogrodniczej żyją i kwitną co roku. Pierwszy pąk już jest!
Przycięłam też wszystkie hortensje i posprzątałam okrągłą rabatkę z limonką.
Na bukszpanikach zupełnie nie widać śladów zimy a żurawki wokół limonki powoli wypuszczają młode, czerwone listki.
Udało mi się ogarnąć rabatę z liliowcami.
Tu napracowałam się najwięcej bo goła ziemia zdążyła się już pokryć chwastami:)
W głębi, w zakolu rabaty rośnie Zebrina. W tej chwili widać tylko zarys ale wkrótce pojawi się wielka kępa dwukolorowej trawy.
 Wzdłuż trzmielinkowj obwódki nasadziłam na przemian kępki niebieskiej cebulicy i niskich, żółtych liliowców. Rosną dość gęsto ale sobie nie przeszkadzają.
Cebulica kwitnie wcześnie.
Po przekwitnięciu jej liście zamierają a wtedy liliowce mogą się swobodnie rozkładać.
Wewnątrz rabaty rosną różnokolorowe liliowce i irysy.
Po zeszłorocznych miskantach nie ma już śladu.
Pojawią się później ale najpierw zakwitnie (mam nadzieję) wiśnia japońska pomiędzy nimi.
To tylko niektóre miejsca do których dotarłam. Ogólnie udało mi się zapanować nad chaosem.
Na chwilę będzie estetycznie, dopóki chwasty nie ruszą:)
Tęskniłam za pracą w ogrodzie, bardzo mi tego brakowało. Ogród budzi się tak samo jak co roku.
Rosną pąki na gałązkach, rozkwitają pierwsze kwiaty i powietrze pachnie inaczej.
I byłoby pięknie gdyby nie lęk, który wciąż siedzi gdzieś tam w środeczku, lęk o bliskich i najbliższych. Powoli pojawia się też tęsknota bo nie wiem kiedy znów się zobaczymy.
Jestem w grupie ryzyka, muszę być odpowiedzialna więc.....wytrzymam.
Dużo zdrówka Wam życzę kochani:)