Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

czwartek, 22 stycznia 2015

Jak powstawał nasz ogród - skarpa wzdłuż wjazdu

Witajcie kochani.
Dzisiaj zapraszam na kolejną opowieść o naszych zmaganiach w ogrodzie. W poprzednim poście opisałam historię powstania ślimaka. Dziś chcę Wam opowiedzieć o powstaniu skarp wokół wjazdu.
Wjazd na posesję otoczony jest skarpami z dwóch stron. Z jednej strony skarpa zaczyna się przy bramie, biegnie szerokim łukiem do garażu i dalej wzdłuż całego domu. W najwyższym puncie przekracza wysokość 3 metrów.
Z drugiej strony jest znacznie niższa i krótsza - od bramy do garażu.
Tej skarpie poświęcę jednak osobny wpis.
 Jak pamiętacie jesienią roku 2007 zrobiliśmy wjazd na posesję.
Wymagało to wybrania ogromnej ilości ziemi. Wokół placu powstały ogromne i dość strome skarpy. Właściwie na początku były to pionowe urwiska, niestety tego widoku nie uwieczniłam na żadnym zdjęciu. Była późna jesień a my koniecznie chcieliśmy choć częściowo zabezpieczyć brzegi tego urwiska. Uformowaliśmy więc skosy tworząc jednocześnie w połowie wysokości skarpy ścieżkę. Nie było innej możliwości pracy w wyższych partiach.
Okazało się, że dość płytko pod powierzchnią naszej działki jest skała. Razem z ziemią koparka wybrała więc sporo naturalnego surowca, który posłużył nam do zabezpieczenia brzegów skarpy.
Na samym dole ułożyliśmy suchy murek z największych kamieni. Te drobne posłużyły do utwardzenia ścieżki. Jeszcze tamtej jesieni pojawiły się pierwsze nasadzenia. Zależało nam na szybkim zadarnieniu skarpy. Na samej górze w rządku posadziliśmy dwa rodzaje jałowców - płożące i o wzniesionym pokroju - na przemian. Pod nimi, w połowie górnej części rządek sadzonek irgi płożącej. Dolną część skarpy obsadziłam niezliczoną ilością sadzonek barwinka w dwóch odmianach - z zielonymi i biało zielonymi listkami.
Wielkość skarpy najlepiej widać na zdjęciu zrobionym z okna na piętrze.
To zdjęcie zrobione na początku maja roku 2008. Jak widzicie skarpa przeżyła pierwszą zimę bez większych uszkodzeń. Najgorsze było to, że nie mogliśmy posunąć się dalej z pracami bo skarpa biegła wzdłuż miejsca w którym miał stanąć garaż.
9 czerwiec 2008:
Młode roślinki obkładaliśmy kamieniami żeby choć troszkę ułatwić sobie podlewanie a miejsca nad kamieniami obsadzałam różnymi rozchodnikami żeby powstrzymać osuwanie się ziemi.
Na samej górze skarpy nasadziłam też dość gęsto aksamitek z nadzieją, że gdy przyjdą deszcze to taki szpaler powstrzyma wypłukiwanie ziemi. Nie powstrzymał...
15 lipiec 2008 - rozpoczęła się budowa garażu i nadeszła "pora deszczowa":
Po każdym deszczu ziemia spływała na dół zamulając moje starannie ułożone ścieżki. Nie lubię narzekać ale wtedy moja cierpliwość została wystawiona na ciężką próbę. Trudno zliczyć ile razy wybierałam wypłukaną ziemię i od nowa układałam ścieżkę. 
13 sierpień 2008 - widok skarpy po kolejnym deszczu:
Roślinki na skarpie pomału się rozrastały, najszybciej chyba barwinki. Do samej jesieni regularnie, po każdym deszczu naprawiałam skarpę i czyściłam zamuloną ścieżkę. W pustych miejscach dosadzałam kolejne kępki różnych roślin żeby związać jak najwięcej ziemi. Pojawiły się tu szybko rosnące kępki floksików, białe fiołeczki, posłonek, przetacznik kłosowy i niezliczone ilości rojników. 
11 kwiecień 2009:
Ja widzicie kolejna wiosna na skarpie rozpoczęła się od zamulonej ścieżki do posprzątania. Mimo to z radością obserwowałam jak pięknie rozrastają się posadzone rośliny. Wszystkie pięknie przezimowały.
28 kwiecień 2009:
Zakwitły floksiki. posłonki i białe fiołki tuż przy kamieniach. Barwinki wypełniły już większą część dolnej części skarpy. Poczułam się trochę rozczarowana bo okazało się, że te odmiany nie kwitną. Tej wiosny popełniłam też błąd - już wtedy powinnam przyciąć barwinki na płasko. Niestety ziemia osuwała się nadal co wyraźnie widać na zdjęciu.
Ponieważ budowa garażu była już zakończona mogliśmy się już zająć formowaniem dalszej części skarpy biegnącej pomiędzy domem i garażem. 
15 lipiec 2009:
Pojawił się kolejny pomysł za zatrzymanie spływającej z ogrodu wody. Wzdłuż górnej krawędzi skarpy, tuż przy granicy kamiennej ścieżki wkopaliśmy dość szerokie obrzeże. To był dobry pomysł, szkoda że nie zrobiliśmy tego zaraz w pierwszym roku. Obrzeże to jest do dnia dzisiejszego ale zupełnie go już nie widać. Przy obrzeżu nasadziłam szpaler drobnych funkii, niestety nie przyjęły się.
Przy bramie wjazdowej ziemia osuwała się najbardziej. W dodatku na skarpie zaczęły rosnąć chwasty tak więc bez przerwy było tu coś do zrobienia. 
9 wrzesień 2009 - w końcu udało nam się zagospodarować całą skarpę.
Wzdłuż domu skarpa w końcu została uformowana.
Szeroka ścieżka między domem a skarpą została wyżwirowana. Mąż wkopał od góry krawężniki oddzielające a ja nasadziłam roślin. Wzdłuż górnej krawędzi posadziłam szpaler tui strzelistych. Były wtedy malutkie, około 40 cm. Poniżej analogicznie do dużej skarpy wsadziłam barwinki. Chciałam żeby ta część była po prostu zielona, a właściwie zimozielona. Mąż zrobił też schody - jedne na końcu tej żwirowej ścieżki a drugie prowadzące wprost z podjazdu do wejścia na taras.
Po obu stronach schodów wsadziliśmy iglaki - rozłożyste żywotniki, zielone cyprysiki i kosodrzewiny. 
Udało się też obsadzić pozostałą część skarpy do schodów. Różnica jak widać jest kolosalna i trzeba było długo czekać aż dosadzone jałowce podrosły.
To był bardzo pracowity sezon ale byliśmy z siebie na prawdę dumni.
14 maj 2010:
Wszystkie wsadzone roślinki pięknie przezimowały. Iglaczki zaczęły wypuszczać młode gałązki a barwinek szybko się rozrastał.
27 sierpień 2010:
Część skarpy zagospodarowana jako pierwsza zarosła już całkowicie. Jałowce szybko się rozkrzewiały a irga pokryła resztę skarpy. Tego lata nie obyło się bez pierwszego cięcia na skarpie. Natomiast fragment obsadzany poprzedniej jesieni niestety nadal się osuwa (część po prawej stronie zdjęcia) i zamula ścieżkę. Barwinki zaczęłam już ciąć na płasko.
Wzdłuż domu też trochę się zagęściło. Nie mogłam się powstrzymać żeby w puste miejsca nie wsadzić trochę kwiatków jednorocznych.
Kolejna zmiana nastąpiła we wrześniu kiedy to dostaliśmy w prezencie od mojej mamusi 15 sadzonek kulistych tui. Posadziliśmy je wzdłuż górnej krawędzi skarpy.
Bardzo mi się ten pomysł spodobał, ładnie kontrastowały na tle ciemnej zieleni jałowców.
Teraz pozostało już tylko czekać aż rośliny odpowiednio się rozrosną.
Rok później - sierpień 2011:
Skarpa jest już prawie całkiem zielona i coraz mniej widać różnice pomiędzy jej częściami. Deszcz już mnie nie stresował bo ziemia się przestała osuwać.
Tuje wzdłuż domu mają już ponad metr wysokości, barwinek pokrył większość powierzchni a rośliny przy schodach zaczynają mieć ciasno. Coś mnie wtedy podkusiło i pomiędzy barwinkiem, w połowie wysokości skarpy wsadziłam trzy własne sadzonki pigwowca. Trochę tego żałuję ale wiosną jak zakwitną wygląda to fantastycznie. Dodatkowo wzdłuż krawężnika posadziłam rządek czerwonych rozchodników - trochę dla kontrastu a trochę po, by chwasty mniej rosły.
3 czerwiec 2012:
Jak widzicie skarpa jest już całkiem zielona. Dotąd walczyłam z osypującą się ziemią, teraz przyszedł czas na ostre cięcie i świadome prowadzenie szybko rozrastających się jałowców.
Wzdłuż domu też zrobiło się już gęsto i zielono. Tuje strzeliste bardzo podrosły i zmężniały.
10 sierpień 2012:
Najlepiej skarpa wygląda z góry. Zobaczcie jak ładnie rozłożyły się jałowce. Tuje kuliste systematycznie przycinane zaczęły się zagęszczać a cięty na płasko barwinek w końcu wygląda estetycznie.
A poniżej ciekawostka, zdjęcie z 14 grudnia 2012 r:
a to zrobione 29 grudnia 2012 czyli około dwóch tygodni później:
Tu właściwie mogłabym opowiadanie zakończyć. Na skarpach nic nowego się już nie wydarzyło. Rośliny żyją sobie swoim życiem a ja co roku mam coraz więcej cięcia. 
Na koniec rzut oka na skarpy z ubiegłego sezonu:
Marzy nam się jeszcze żeby kiedyś wyłożyć wjazd kostką a kamienny murek zastąpić ładną palisadką. To jednak kosmiczny wydatek i nie jestem pewna czy nam się uda. 
Jestem zadowolona z efektu skarpy, każdego kto do nas wjeżdża wita wysoka ściana pięknej zieleni. 
Serdecznie dziękuję za odwiedziny i cieplutko pozdrawiam!


44 komentarze:

  1. O rany Ewuniu, jakiż ogrom pracy włożyliście w ten zakątek. Podziwiam i podziwiam. Przepięknie zarosła skarpa. Wyobrażam sobie jakie wrażenie robi na odwiedzających Was gości. Możecie być dumni. Wyszło fantastycznie. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Haniu. Długo czekałam aż skarpa zarośnie ale warto było.
      Przesyłam uściski.

      Usuń
  2. Wiesz co? Ja to bym Cię zgłosiła do gazety Mój piękny ogród, albo Murator, albo Weranda country , albo do prezydenta po jakiś złoty order.
    Podjazd w kostce - tak, tak, tak! Ja od tego zaczęłam urządzanie ogrodu - dzięki temu mam znacznie mniej brudu w domu.
    Ale palisadka zamiast murku? Niekoniecznie - murek jest taki swojski, pasuje do tej zieleni.
    Osuwająca się ziemia? Ja zrobiłam tak: skarpę obsadziłam jałowcami i innymi krzewami i całą ją przykryłam tkaniną ogrodniczą wycinając w niej dziury na rośliny. Tkanina ma wytrzymać 8-10 lat - mam nadzieję, że do tej pory wszystko na tyle urośnie, że już nie będzie potrzebna. Na razie nic się nie osuwa, ale to dopiero dobiega roku.
    Masz pięknie, bardzo pięknie, ale też bardzo pracowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak powinniśmy zrobić. Cóż, człowiek uczy się na własnych błędach. A co do gazet - jakoś mało medialna chyba jestem. Jest wiele piękniejszych ogrodów. Ale dziękuję, to bardzo miłe.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  3. Ewunia, piękny ogród- tak latem jak i zimą, wiosną i jesienną porą; o ile sobie przypominam, to od pewnego momentu powstawania go, śledziłam już Twój blog. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Jadziu, że zaglądasz do mojego ogródka. Dziękuję i przesyłam serdeczności.

      Usuń
  4. Ewuniu! Masz piękne skarpy! Co do kostki... Sugeruję granit, kostka betonowa zepsuje Ci ogród. Co prawda granit jest chropowaty i trudniej się go odśnieża, ale spokojnie szczotką da radę :) Wiem to z doświadczenia :) Granit to naturalny materiał i będzie świetnie pasować do murku i całego ogrodu. A murek z kamieni jest genialny i piękny! Aha, jeszcze jedno. Zanim trafisz do gazet to pozwól, że opiszę na moim blogu Twoje ogrodowe dokonania. Wiem, wiem pisałem o Tobie w tej zabawie łańcuszkowej ale to było za mało :) Zasługujesz na znacznie więcej! Pozdrowienia, znowu się rozpisałem :) Miłego weekendu dla Ciebie i Twoich bliskich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do gazet raczej nie trafię Andrzejku ale jeśli masz ochotę napisać o moim ogrodzie na swoim blogu to będzie mi bardzo miło.
      Podoba mi się granit ale odśnieżanie szczotką??? Nasz wjazd jest wielkości boiska, nie da rady! Na razie to tylko marzenie, koszty są kosmiczne. Ale może wygram w totolotka? Miłego weekendu Andrzejku.

      Usuń
  5. That's really inspiring garden. Thanks for sharing step by step how to build that's beautiful design.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję Ci za odwiedziny i miły komentarz. Przesyłam pozdrowienia.

      Usuń
  6. To była prawie syzyfowa praca, ale wygrałaś walkę i skarpa fantastycznie wygląda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uparciuch ze mnie Grażynko. Dziękuję i życzę Ci miłego weekendu.

      Usuń
  7. Oj Ewuniu! Bardzo ciężko pracowaliście, podziwiam. Zobacz jak teraz masz pięknie! Bardzo ciekawy ogród, zróżnicowane wysokości, możesz powiedzieć Sobie - to ja zrobiłam:) Ogród dzięki Wam tak pięknie się prezentuje. Pamiętam, jak czytałam, że sami robiliście brzegi rabat z cementu wlewanego do plastikowych butelek. To świetny patent, bardzo mi się podoba! Ależ Syzyfową pracę wykonaliście!
    Masz więcej pracy w ogrodzie niż ja, chociaż mój ma 1,5ha, bo te wszystkie rośliny wymagają wielkiej troski, a co za tym idzie i wielkiej pracy. Całuski zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, w trakcie urządzania myślałam, że jak już wszystko zagospodarujemy to będzie mniej pracy. Niestety tak nie jest. Rośliny rosną bardzo szybko a ja cały sezon nie rozstaję się z sekatorem. Ale to i tak przyjemniejsze niż odbudowywanie zamulonej ścieżki. Praca wśród zieleni to czysta przyjemność. Pozdrawiam Cię Aniu bardzo ciepło.

      Usuń
  8. Ewo, dopiero teraz widać jaki ogrom pracy trzeba było włożyć, aby dzis cieszyć się tym co pokazujesz na zdjęciach :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście nie było łatwo ale udało nam się zapanować nad tym kawałkiem ziemi i teraz daje nam dużo radości.
      Przesyłam serdeczności.

      Usuń
  9. Ewuniu, Wasz ogród jest naprawdę godny pokazania na łamach jakiejś gazety;) Moglibyście oboje z małżonkiem udzielać jakichś porad, pokazywać fotki (tym bardziej, że macie je od podstaw zakładania ogrodu) etc. Gratuluję Wam obojgu wkładu pracy, wytrwałości, pomysłowości i oczywiście efektu końcowego Waszego ,,rajskiego" ogrodu;) I tym razem pozdrawiam Ewuniu nie tylko Ciebie, ale i Twojego małżonka, bo przecież razem tworzyliście tę ,,baśniową krainę";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję Małgosiu w imieniu swoim i męża. To było nasze marzenie, które udało się zrealizować. Założyłam tego bloga właśnie po to, żeby dzielić się radością i skromnym, amatorskim doświadczeniem z ludźmi o podobnej pasji. O gazetach dotąd nie myślałam. Może kiedyś?
      Przesyłam buziaczki.

      Usuń
  10. Ciężką pracą i wielką cierpliwością osiągnęliście wspaniały efekt. Dzięki Twojej skrupulatności w dokumentowaniu postępów można zobaczyć każdy etap prac. Dodatkowo widać rozłożenie w czasie, widać że nic nie dzieje się od razu i na pstryknięcie palców. Każdy włożony wysiłek daje jednak wspaniałe rezultaty na przyszłość. Dzięki Tobie można się przekonać, że wszystko jest możliwe :)) Serdecznie pozdrawiam Ewuniu dla Ciebie i Męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniczko. Pamiętam jak zastanawiałam się dawniej - ile lat potrzeba żeby rośliny urosły do słusznych rozmiarów - 5 czy 6? Wtedy wydawało mi się że to wieczność. Kocham duże rośliny a na wielkich rabatach było tak pusto. Sama nie wiem kiedy to zleciało. Jedno jest pewne - ogród uczy cierpliwości i pokory.
      Przesyłam serdeczności.

      Usuń
  11. Ależ włożyliście tam pracy, podziwiam i gratuluję. Trzeba było czasu by to wszystko wyglądało tak znakomicie jak teraz.
    Pozdrawiam serdecznie, miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wiesiu. Skarpa zarastała około 5 lat. Teraz wymaga tylko cięcia na bieżąco.
      Milej niedzieli.

      Usuń
  12. Tyle ciężkiej pracy ale jak patrzysz na te zdjęcia to chyba pękasz z dumy, oj masz ku temu powody.Wspaniały rysunek skarpy pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej jestem szczęśliwa że wszystko się udało a rośliny są w dobrej kondycji.
      Pozdrawiam Cię Mariolko bardzo ciepło.

      Usuń
  13. Ewuniu, Piękne przywitanie wszystkich przybywających do was taką ścianą zieleni:) Wiesz najbardziej chyba podziwiam waszą pracowitość, ale i umiejętność zaplanowania, wyobrażenia jak będzie wyglądało w przyszłości no i konsekwencję! (której mi niestety brakuje)
    Bardzo lubię takie posty, które pokazują, że "nie od razu Kraków zbudowano", bo i mnie może zmobilizują...
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego co napisałaś Joasiu trzeba dodać jeszcze anielską cierpliwość o którą chyba najtrudniej. Robiąc coś nowego zazwyczaj oczekujemy szybkiego efektu, w ogrodzie to nie działa. Na efekty trzeba czekać kilka lat. Ale natura potrafi być hojna i zawsze się odwdzięcza.
      Bardzo dziękuję za miły komentarz i przesyłam pozdrowienia.

      Usuń
  14. Jejuś, z wielka ciekawością oglądałam zdjęcia i tak sobie myślę, że miło sobie tak powspominać etapy rozbudowy ogrodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Joasiu, często wracam do starych zdjęć i wspominam. Żałuję tylko że na początku robiłam zbyt mało zdjęć, po prostu nie było na to czasu.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  15. Tylko pozazdrościć bo robi wrażenie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Alicjo i również serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  16. Trud i cierpliwość zostały nagrodzone :) Zdjęcia poszczególnych etapów prac uzmysławiają ogrom pracy. Wielki szacun. Można się zmotywować oglądając Twój ogród, a tego mi trzeba, nawet bardzo.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mogłam Cię zmotywować. Najtrudniej jest zacząć realizować projekt, później wszystko nabiera tempa i jest dużo łatwiej bo widać efekty.
      Dziękuję za odwiedziny i miły komentarz. Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  17. ♥_(.•´♥...ŻYCZĘ
    `*.*´¨)♥WSPANIAŁEGO
    ¸.•)´♥. POGODNEGO
    .•´♥.. POPOŁUDNIA
    ¸.•)´♥.. POZDRAWIAM:)*

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna podróż przez lata, fajna fotorelacja. Cudny efekt... i proszę nie zamieniaj tego murku na palisadę... jasne skałki i iglaki to jest to ... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewuniu, to miłe. Lubię ten murek ale to skała wapienna, niezbyt trwała. Wytrzyma jeszcze kilka lat a potem zobaczymy. Przesyłam uściski.

      Usuń
  19. Taki ogród to wymaga prawdziwej pasji. Wielki podziw dla takiej osobowości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Jestem pasjonatką, nie da się tego ukryć.
      Przesyłam serdeczne pozdrowienia.

      Usuń
  20. Ewuniu, jak dużo pracy włożyliście w tę skarpę. Podziwiam Twoją cierpliwość w zbieraniu ziemi po deszczu. W tej chwili wygląda znakomicie. Jestem pod ogromnym wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu. Fakt, napracowałam się przy tej ścieżce. Na szczęście teraz już wszystko się zadarniło i ziemia nie spływa. Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  21. Witam :)
    trafiłam przypadkowo i pozwoliłam sobie na chwilę rozejrzenia się. Gratuluję pomysłowości i zaciętości :))) Efekt pracy zjawiskowy. Widok ogrodu z góry skojarzył mi się z pięknymi ogrodami królewskimi... przepiękny widok :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło Agatko, rozgość się proszę w moim ogródku.
      Dziękuję za serdeczny komentarz i cieplutko pozdrawiam.

      Usuń