Witam wszystkich serdecznie i ciepło.
Przynoszę Wam dziś trochę kwiatów na poprawę nastroju. Niestety nie są to kwiaty z ogrodu. Mój ogród już śpi. Liście spadły a ostatnie, dzielnie walczące z zimnem kwiaty pokonały nocne przymrozki. Szaruga u nas okropna. Od rana lało jak z cebra i okrutnie wiało. Temperatura nieco wzrosła ale przez wiatr odczucie zimna było bardzo przenikliwe. Wiem, że w niektórych częściach kraju już zaatakowała zima. W ostatni weekend miałam okazję zobaczyć ją na własne oczy. Od Tarnowa na wschód szalała śnieżyca i spadło na prawdę sporo śniegu. Widoki piękne ale drogi w opłakanym stanie. Chyba jednak nie tęsknię za taką zimą.
Dziś zamiast na spacer do ogrodu zapraszam Was do domu - właśnie zakwitły moje Hippeastrum. Co roku kwitną o tej porze. Ogromne kwiaty sprawiają, że od razu robi się weselej i radośniej.
Najstarsze cebule mają już około 8 lat. Po zimowym odpoczynku czyszczę je, przycinam krótko korzenie i wysadzam do głębokich donic. Pomału zaczynają wypuszczać liście. Gdy tylko pogoda pozwoli wystawiam je na ganek. Tu rosną w półcieniu przez całe lato. Jesienią wnosimy donice do domu. Wtedy pojawiają się pierwsze pąki. Łodygi kwiatowe mają ponad metr długości, na każdej rozkwitają co najmniej cztery kwiaty.
Kwitną tak około trzech tygodni. Szkoda, że spektakl kończy się zazwyczaj przed Świętami.
Na parapetach i na dużym kwietniku z kolei kwitną fiołeczki. Mam ich całe mnóstwo, kwitną w zasadzie przez cały rok i nie wymagają specjalnej pielęgnacji.
Na koniec jeszcze grudnik, który najwyraźniej uznał, że już czas na kwitnienie. Podobno to zapowiedź mrozów?
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkim miłego tygodnia.
Szukaj na tym blogu
poniedziałek, 30 listopada 2015
środa, 18 listopada 2015
Coraz mniej...
Witajcie kochani.
Dawno nic nie pisałam, dawno nie było nowych zdjęć z ogrodu. Ale o czym tu pisać? Złota jesień poszła w zapomnienie, ogród gaśnie i zasypia. Spadły już prawie wszystkie liście, trawy straciły barwy a kwiaty przekwitły. Dni są takie krótkie, że gdy wracam z pracy jest ciemno. Ostatni tydzień spędziłam w domu walcząc z wirusem. Mogłam sobie więc przynajmniej przez okno popatrzeć i pomarzyć o nowym sezonie. I tylko takie zdjęcia mogę Wam dziś pokazać.
W tym roku udało nam się uporządkować przed zimą prawie wszystko, było wiele ciepłych i pogodnych dni. Teraz pada ale to dobrze, ziemia potrzebuje wilgoci przed nadejściem mrozów. Jeszcze końcem października przycinałam po raz ostatni obwódki z trzmieliny, na wiosnę będzie o jedno cięcie mniej. Przycięłam też króciutko floksiki na ślimaku.
Bukszpany cięte nieco wcześniej zdążyły jeszcze wypuścić młode gałązki i wyglądają teraz jak w czapeczkach. Bezlistnych krzewów azalii z okna prawie nie widać, na azaliowych rabatach odznaczają się tylko różaneczniki. Zawiązały mnóstwo pąków na przyszły rok.
Najmocniejszym, kolorystycznym akcentem są teraz żółciutkie listki róży pnącej, ale i one już opadają. Altanka straciła już ściany, pozostała tylko sieć poplątanych pędów milinów i kokornaku. Tawuły szare przy tarasie nie mają już listów. Ich gałązki zrobiły się ciemno bordowe i wyglądają dość ozdobnie. Przed Świętami ubieramy je w kolorowe światełka.
Trochę mi żal, że sezon się już skończył. Brakuje mi słońca i spacerów wśród roślin. Z drugiej strony odpoczynek jest potrzebny. Wkrótce Święta a potem to już będzie z górki, będziemy odliczać dni do pierwszych krokusów. A zimą? Zimą będziemy wspominać i oglądać kolorowe zdjęcia robione przez cały sezon.
Przesyłam cieplutkie pozdrowienia.
Dawno nic nie pisałam, dawno nie było nowych zdjęć z ogrodu. Ale o czym tu pisać? Złota jesień poszła w zapomnienie, ogród gaśnie i zasypia. Spadły już prawie wszystkie liście, trawy straciły barwy a kwiaty przekwitły. Dni są takie krótkie, że gdy wracam z pracy jest ciemno. Ostatni tydzień spędziłam w domu walcząc z wirusem. Mogłam sobie więc przynajmniej przez okno popatrzeć i pomarzyć o nowym sezonie. I tylko takie zdjęcia mogę Wam dziś pokazać.
W tym roku udało nam się uporządkować przed zimą prawie wszystko, było wiele ciepłych i pogodnych dni. Teraz pada ale to dobrze, ziemia potrzebuje wilgoci przed nadejściem mrozów. Jeszcze końcem października przycinałam po raz ostatni obwódki z trzmieliny, na wiosnę będzie o jedno cięcie mniej. Przycięłam też króciutko floksiki na ślimaku.
Bukszpany cięte nieco wcześniej zdążyły jeszcze wypuścić młode gałązki i wyglądają teraz jak w czapeczkach. Bezlistnych krzewów azalii z okna prawie nie widać, na azaliowych rabatach odznaczają się tylko różaneczniki. Zawiązały mnóstwo pąków na przyszły rok.
Najmocniejszym, kolorystycznym akcentem są teraz żółciutkie listki róży pnącej, ale i one już opadają. Altanka straciła już ściany, pozostała tylko sieć poplątanych pędów milinów i kokornaku. Tawuły szare przy tarasie nie mają już listów. Ich gałązki zrobiły się ciemno bordowe i wyglądają dość ozdobnie. Przed Świętami ubieramy je w kolorowe światełka.
Trochę mi żal, że sezon się już skończył. Brakuje mi słońca i spacerów wśród roślin. Z drugiej strony odpoczynek jest potrzebny. Wkrótce Święta a potem to już będzie z górki, będziemy odliczać dni do pierwszych krokusów. A zimą? Zimą będziemy wspominać i oglądać kolorowe zdjęcia robione przez cały sezon.
Przesyłam cieplutkie pozdrowienia.
poniedziałek, 26 października 2015
Między szarością a czerwienią
Witam wszystkich bardzo ciepło.
Poprzedni tydzień był bardzo deszczowy. Marzyłam po cichutku, że w sobotę pogoda się poprawi i będę mogła dokończyć prace w ogrodzie. Przede wszystkim chciałam wygrabić opadłe liście i wyciąć przekwitłe rośliny jednoroczne. I udało się! Sobotni poranek przywitał nas gęstą mgłą ale szybciutko wyszło słońce i zrobiło się naprawdę pięknie. W południe temperatura doszła do 18 stopni. Gdy wyszłam do ogrodu zaparło mi dech - tylu kolorów już dawno nie widziałam. Deszcz był bardzo potrzebny a ponieważ nie było nocnych przymrozków wiele roślin zdążyło się pięknie wybarwić. Zrobiłam mnóstwo zdjęć więc dziś mogę Was znów zaprosić na jesienny spacer. Myślę, że te zdjęcia nie wymagają komentarza.
To była cudowna sobota, naładowałam akumulatory na długo. Ten tydzień też ma być dość ciepły i pogodny ale dla mnie to żadna pociecha. Po zmianie czasu wracam z pracy o zmierzchu. Dla mnie ta zmiana czasu to kompletny bezsens. A Wy jak myślicie?
Dziękuję za odwiedziny i serdecznie wszystkich pozdrawiam.
Poprzedni tydzień był bardzo deszczowy. Marzyłam po cichutku, że w sobotę pogoda się poprawi i będę mogła dokończyć prace w ogrodzie. Przede wszystkim chciałam wygrabić opadłe liście i wyciąć przekwitłe rośliny jednoroczne. I udało się! Sobotni poranek przywitał nas gęstą mgłą ale szybciutko wyszło słońce i zrobiło się naprawdę pięknie. W południe temperatura doszła do 18 stopni. Gdy wyszłam do ogrodu zaparło mi dech - tylu kolorów już dawno nie widziałam. Deszcz był bardzo potrzebny a ponieważ nie było nocnych przymrozków wiele roślin zdążyło się pięknie wybarwić. Zrobiłam mnóstwo zdjęć więc dziś mogę Was znów zaprosić na jesienny spacer. Myślę, że te zdjęcia nie wymagają komentarza.
To była cudowna sobota, naładowałam akumulatory na długo. Ten tydzień też ma być dość ciepły i pogodny ale dla mnie to żadna pociecha. Po zmianie czasu wracam z pracy o zmierzchu. Dla mnie ta zmiana czasu to kompletny bezsens. A Wy jak myślicie?
Dziękuję za odwiedziny i serdecznie wszystkich pozdrawiam.
piątek, 23 października 2015
Liebster Award
Witajcie kochani.
Dawno nie pisałam o ogrodzie. Prawdę mówiąc czekam aż przestanie padać i będę mogła wyjść do ogrodu z aparatem. Pada już od tygodnia. Z jednej strony to mnie cieszy ten deszcz. Sucha ziemia bardzo potrzebowała już wilgoci. Z drugiej strony zostało mi jeszcze kilka rzeczy do zrobienia przed nadejściem mrozów. Nocne przymrozki odpuściły i jak na koniec października jest dość ciepło. Liście opadają wolno i wciąż jest mnóstwo kolorów. Mam nadzieję, że nadchodzący weekend pozwoli na dokończenie prac i zrobienie ostatnich jesiennych fotek. Dziś więc spacerku nie będzie. Wpadłam tylko z podziękowaniem za wyróżnienie LIEBSTER AWARD od Agatki.
Agatka jest jedną z tych zakręconych pozytywnie na punkcie ogrodu osób. Poznałam ją niedawno i od razu polubiłam. Sposób w jaki opisuje i pokazuje swój ogród zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Potrafi zauważyć piękno w każdej roślince i cieszyć się każdą drobnostką w swoim ogrodzie. Jeśli jeszcze do niej nie trafiliście to serdecznie zachęcam.
Jest mi bardzo miło Agatko, że wyróżniłaś mój ogród. Co prawda już od dawna nie kontynuuję tych zabaw ale chętnie odpowiem na Twoje pytania.
1.Ulubiony kolor?
Dawno nie pisałam o ogrodzie. Prawdę mówiąc czekam aż przestanie padać i będę mogła wyjść do ogrodu z aparatem. Pada już od tygodnia. Z jednej strony to mnie cieszy ten deszcz. Sucha ziemia bardzo potrzebowała już wilgoci. Z drugiej strony zostało mi jeszcze kilka rzeczy do zrobienia przed nadejściem mrozów. Nocne przymrozki odpuściły i jak na koniec października jest dość ciepło. Liście opadają wolno i wciąż jest mnóstwo kolorów. Mam nadzieję, że nadchodzący weekend pozwoli na dokończenie prac i zrobienie ostatnich jesiennych fotek. Dziś więc spacerku nie będzie. Wpadłam tylko z podziękowaniem za wyróżnienie LIEBSTER AWARD od Agatki.
Agatka jest jedną z tych zakręconych pozytywnie na punkcie ogrodu osób. Poznałam ją niedawno i od razu polubiłam. Sposób w jaki opisuje i pokazuje swój ogród zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Potrafi zauważyć piękno w każdej roślince i cieszyć się każdą drobnostką w swoim ogrodzie. Jeśli jeszcze do niej nie trafiliście to serdecznie zachęcam.
Jest mi bardzo miło Agatko, że wyróżniłaś mój ogród. Co prawda już od dawna nie kontynuuję tych zabaw ale chętnie odpowiem na Twoje pytania.
1.Ulubiony kolor?
Jeszcze do niedawna to był fiolet ale ostatnio wolę ciepłe odcienie brązu.
2.Spódnica czy spodnie?
2.Spódnica czy spodnie?
Zdecydowanie spodnie.
3.Twój najszczęśliwszy dzień w życiu?
3.Twój najszczęśliwszy dzień w życiu?
Trudno wskazać jeden dzień. Na pewno były to dni narodzin moich dzieci a ostatnio wnusi.
4.Czarne czy białe?
4.Czarne czy białe?
Czarne.
5.Szczęśliwa liczba?
5.Szczęśliwa liczba?
Siedem.
6.Ulubiona pora roku i dlaczego?
6.Ulubiona pora roku i dlaczego?
Oczywiście wiosna! Czekam na nią zawsze z utęsknieniem. Wiosna to słońce, radość i kwiaty.
7.Jak spędzasz wolny czas?
7.Jak spędzasz wolny czas?
Najchętniej w ogrodzie jeśli tylko pogoda na to pozwala. Wolne wieczory spędzam w swojej pracowni z farbami, pędzlami i innymi przydasiami.
8.Ulubiony/a aktor/ka?
8.Ulubiony/a aktor/ka?
Nie mam ulubionych aktorów.
9.Ulubiona potrawa?
9.Ulubiona potrawa?
Każda surówka!
10.Twoje największe osiągnięcie?
10.Twoje największe osiągnięcie?
Nie wiem czy to można nazwać osiągnięciem ale powiem - rodzina. To trwała wartość która nadaje życiu sens.
11.Róża czy tulipan?
11.Róża czy tulipan?
poniedziałek, 5 października 2015
Ostatni taki weekend?
Nieuchronnie zbliża się koniec sezonu. Pamiętam dokładnie jak czekałam na pierwsze krokusy, forsycje, tulipany. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Sama nie wiem kiedy lato minęło. Nadchodzącej zimy nie odczuwa się dopóki kwitną kwiaty. W zeszłym tygodniu zdarzyło nam się kilka mroźnych nocy i większość kwiatów niestety zmarzła. Przymroziło wciąż kwitnące hortensje, zmarzły dalie i cynie a nawet aksamitki i większość astrów. Pomyślałam sobie, że to już koniec. Tymczasem ostatni weekend okazał się przepiękny! Było cieplutko i słonecznie. Wykorzystałam go bardzo dokładnie ciesząc się z możliwości przebywania wśród roślin. I powiem Wam, że ogród wcale nie jest smutny. Wśród zieleni dominuje kolor żółty i mnóstwo czerwieni. Prześlicznie zakwitły zimowity, jakby chciały wypełnić puste miejsca na rabatach.
W otwartych kielichach buszują owady.
Na zdjęciu poniżej zimowity wśród rozchodników które ślicznie się powybarwiały.
Lubię te niewielkie, skalne roślinki, o każdej porze roku wyglądają inaczej.
Pod wpływem ciepłych, słonecznych promieni rozkwitło kilka cudem ocalałych pąków róż.
Kwiaty rudbekii przemarzły ale wciąż ozdobnie wyglądają.
No i jeszcze dzielne zatrwiany, jedne z najodporniejszych jednorocznych kwiatów.
To chyba wszystko co jeszcze kwitnie. Ale inne rośliny też potrafią zachwycić. Większość host już wycięłam, te które zostały zmieniły kolor liści na cudny słoneczny odcień.
Młody sumak zrobił się czerwony
podobnie jak azalie.
Uroczo wyglądają też dwukolorowe jałowce - z daleka można by pomyśleć, że zakwitły na żółto.
Na ślimaku czaruje berberys ubrany w czerwone korale.
Po raz ostatni przycięłam żółciutkie obwódki z trzmielinki, ich kolor jest teraz bardzo intensywny.
Nie sposób nie wspomnieć również o trawach. Miskanty pod wpływem mrozu straciły już swoje karminowe barwy a ich kłosy mocno się skudłaciły. Mimo to wciąż wyglądają bardzo romantycznie.
Rozplenice japońskie mają mnóstwo ogromnych kłosów.
Tylko Zebrinus nie wypuścił w tym roku kłosów, chyba już nie zdąży.
Posiedziałam sobie trochę w altance patrząc jak opadają ogromne liście kokornaku. Altanka jest jeszcze obrośnięta ale to tylko kwestia czasu. Na razie mróz nie uszkodził jeszcze hortensji pnącej w rogu.
Miliny jednak pomalutku zaczęły zrzucać liście i mój "dach" robi się coraz bardziej dziurawy.
Actinidia w drugim rogu altany jest już prawie golusieńka, straciła liście po pierwszej mroźnej nocy.
Ściana z prawej strony to powojniki - ich srebrne miotełki przemieniły się już w kudłate kuleczki.
Będzie mi tego wszystkiego bardzo brakowało.
Na koniec zapraszam Was jeszcze przed dom. Tu niepodzielnie króluje trzmielina oskrzydlona - takiej czerwieni nie ma żadna inna roślina w moim ogrodzie.
Gdy liście opadną na gałązkach zostaną owoce. Teraz są jeszcze czerwone ale już łupinki zaczynają pękać i będą - pomarańczowe! Ślicznie to wygląda gdy zimą cały krzew jest ośnieżony.
Przed domem rośnie też bardzo długi szpaler berberysów obsypanych czerwonymi owocami.
Podobno od środy ma się mocno ochłodzić, wielka szkoda.
Dziękuję Wam za wspólnie spędzony czas i cieplutko pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































































