Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 22 maja 2017

Coś tu pachnie...

Witajcie kochani!
No i doczekałam się, zakwitł! Wielokrotnie podchodziłam do tych wielkich krzewów, oglądałam pączki, dotykałam - nic nie wskazywało na to, że zmarzły. Kilka domów dalej w ogrodach burza kwiatów i snujący się nad ogrodzeniami zapach a u nas nic. Nie wiem na co czekały nasze bzy, bo o nich oczywiście mowa, ale niedzielny poranek przywitał mnie znanym, słodkim zapachem - nareszcie!
Co prawda zakwitł dopiero jeden biały krzew ale już pachnie i w ogrodzie i w domu.
Jest jeszcze jeden biały, liliowy i bordowy. Najwyraźniej jednak postanowiły dawkować mi radość stopniowo.
Weekend nie był taki jak sobie wymarzyłam ale narzekać nie można. Trochę słońca, trochę chmur a w nocy deszcz. Podlało za darmo a do pracy w ogrodzie upał nie jest konieczny.
Macie ochotę na mały spacer? Zapraszam!
Na początek zajrzymy do magnolii. To bardzo dzielna roślina. Nocny przymrozek zniszczył mnóstwo kwiatów więc tej wiosny nie wygląda zjawiskowo. Rozkwitają jednak pąki, które przetrwały. Rozkładają się na gałązkach jak różowe motyle a każdy z kwiatów wygląda jak najpiękniejsze dzieło sztuki.
Pod żółciutkim cyprysikiem groszkowym ujrzałam coś mocno czerwonego. To kukliki szkarłatne! Na długich łodyżkach kołyszą się czerwono - pomarańczowe, niewielkie kwiatuszki.
Jest też uroczy niebieski akcent.
To jakaś odmiana cebuliczki, nie jestem pewna. Przywiozłam kiedyś od znajomej sadzonkę i rozmnożyłam w ogrodzie. W czasie kwitnienia jest urocza choć liście lubią się pokładać. Po przekwitnięciu roślina zamiera aż do kolejnej wiosny.
Śpioszki, czyli poprawnie mówiąc śniedek baldaszkowaty pojawiają się w różnych miejscach. Moje upodobały sobie sąsiedztwo barwinków i tworzą na prawdę uroczy duet.
Idąc tak przez ogród poczułam, że coś mnie śledzi. Przyczaiłam się więc cichutko z aparatem i .... no proszę, tu jesteś!
Śliczna, prawda? Mamy ich w ogrodzie mnóstwo i nawet nie są zbyt płochliwe.
Idziemy dalej? W gazonach przed tarasem coraz gęściej, rozwijają się pióropusze paproci. To już drugie podejście - pierwsze miały około 15 cm i zmarzły. Paprocie jednak są nie do zdarcia.
Obok gazonów, wprost na żwirowych ścieżkach wysiały się błękitne niezapominajki. Maleńkie ziarenka wysiewają się dosłownie wszędzie, są też w gazonach, w środku pomiędzy łodyżkami paprotek.
Zapowiada się dobry sezon dla irysów, mają piękne, dorodne pąki.
Tuż za nimi ogromna już kępa maków, lada moment i one zakwitną.
A za makami widać już pierwsze, niebieskie orliki. Lubię ten zakątek. Wkrótce zakwitnie tu dywan różowych goździków, dołączy czerwień maków, niebieskie orliki i żółto fioletowe irysy - po prostu szaleństwo kolorów. Ale na taki obrazek musimy jeszcze trochę poczekać.
Perukowiec jest w świetnej kondycji. Nie widać uschniętych gałązek i pojawiają się już śliczne, młode listki.
Na rabacie z liliowcami jest już bardzo gęsto, nad zielonymi kępami pojawił się pierwszy kwiatostan łubinu.
I kolejna niespodzianka - w korze wypatrzyłam kwitnącą krzewinkę.
To lewizja. Nie było jej ze trzy sezony, byłam pewna że zmarzła.
Wracamy w stronę domu. Mijamy rabatę z miskantami.
Wiśnia japońska jeszcze nie kwitnie. Po jej dwóch stronach rosną dwie kępy miskantów ale one dopiero wychodzą z ziemi, wkrótce zrobi się tu bardzo gęsto. Nie do końca przemyślałam nasadzenia na tej rabacie. Dwa głowocisy mają już pokaźne rozmiary a na winklu posadziłam kiedyś forsycję. Wtedy było tu jeszcze pustawo. Wykopanie forsycji to trudna sprawa. Nie chciałam rujnować rabaty więc postanowiłam poprowadzić krzew forsycji w formie niewielkiej kuli. Wymaga to kilkukrotnego cięcia w trakcie sezonu ale myślę, że to dobre rozwiązanie.
Na ścieżkach, wzdłuż trzmielinkowych obwódek rozlały się bordowe rozchodniki. Nie usuwam ich ze żwiru, można po nich spokojnie chodzić.
Dochodzimy do skarpy pod domem. Tu, jak pamiętacie rosną trzy okazałe krzewy pigwowca na których kwiatów wciąż przybywa.
I jesteśmy przed domem.
To północno wschodnia strona domu, słonecznie jest tu tylko przed południem. Przestrzeń ożywiłam czerwienią berberysów i żółtym szpalerkiem z trzmieliny. Brak kwiatów rekompensuję sobie donicami. Jak widzicie czerwone azalie japońskie powoli przekwitają. Różowa w wielkiej donicy jest jeszcze mocno obsypana kwiatami a obok niej zaczyna kwitnąć azalia jasno różowa. To wyjątkowo śliczna odmiana, jej kwiaty są znacznie większe i przypominają różyczki.
Nadal kwitną też azalie białe.
Na rogu, w wielkiej donicy posadziłam afrykańskie storkrotki.
A na ganeczku tradycyjnie pelargonie.
A teraz trochę bardziej po gospodarsku, zajrzymy sobie do szklarni.
Pomidorki nasadzone szybko pną się do góry po sznureczkach.
Po drugiej stronie papryka, nieco mniejsza więc jeszcze nie wiązana.
Przy papryce wydzieliłam sobie wąski kawałek na którym wysiewam nasiona na rozsady. Teraz jest tu sałatka w kilku odmianach i trochę ziół. Sałatę wysiewam stopniowo, żeby przez cały sezon była świeża.
Pomidorki koktajlowe posadziłam w ogromnej donicy w rogu szklarni, są już pierwsze kwiaty.
W głębi, na stoliczku stoją jeszcze dwie donice z koktajlówkami, te zabiorą dzieci.
Na półeczkach stoją też doniczki z wysianymi nasionkami różnych kwiatów i rozsady poziomek dla wnusi.
Od wielu lat sama robię poziomkowe sadzonki, zawsze się udają i pięknie owocują. Wystarczy zasuszyć dorodną poziomkę a wiosną wykruszyć nasionka do doniczki. Jeśli nie próbowaliście to polecam. Te, które posadziłam w ubiegłym roku już kwitną.
I na koniec rzut oka na warzywnik.
Pusto tu jeszcze, w tym roku nie spieszyłam się za bardzo. Ale z ziemi wyszła już marcheweczka. pietruszka, buraczki i koperek. Ogórków jeszcze nie widać ale szparagówka już się pokazała.
Po raz pierwszy posadziłam też fasolnik chiński, podobno jest bardzo smaczny - zobaczymy. Na razie wychodzi z ziemi.
To był długi spacer. Dziękuję Wam za wspólnie spędzony czas i życzę wspaniałego, słonecznego tygodnia.

niedziela, 14 maja 2017

Kwiaty są jak wiersze...

Kwiaty są jak wiersze, to poezja ziemi,
zakochana jestem w niej po same uszy, 
napisane barwą, zawsze w tle zieleni, 
dostarczają zmysłom najpiękniejszych wzruszeń. 

Każda kwietna fraza zapachem odurza, 
roznoszonym wiatrem najsilniej wieczorem,
w lotnych aromatach myśli swe zanurzam,
niezależnie w jaką zakwitają porę. 

Kwiaty są muzyką, więc ucha nadstawiam,
dźwięczą w metaforach dodając im znaczeń,
coraz inną muzę co dzień z nich wyławiam 
i dopóki żyję, nie umiem inaczej

Witam Was dzisiaj kochani fragmentem pięknego wiersza, którego autorem jest Pan Bolesław Zaja (źródło). Skąd taki nastrój? Ranek obudził mnie najpiękniejszym słońcem! Spojrzałam z góry na ogród - na rabatach rozlały się kolorowe rzeki wyraźnie zadowolonych z pogody kwiatów. Listki połyskują w słońcu, taras zasypał biały śnieg opadających z tawuł kwiatów, ptaki urządzają koncert a powietrze pachnie wiosną! Chciałabym taką chwilę zatrzymać na długo...
Moja reakcja jest pewnie zbyt emocjonalna ale długo tęskniłam za takim wiosennym porankiem.
Postanowiłam, że nie będę się już martwić stratami, choć widok zmarzniętych kilka dni temu kwiatów magnolii jest przygnębiający. Z pokorą przyjmę to co los dał bo dał bardzo dużo.
Dał na przykład tysiące, a może raczej dziesiątki tysięcy maleńkich fioletowych floksików, które wylały się jaskrawo na ślimaku:
Azalie japońskie obsypały się kwiatami w jeszcze bardziej jaskrawych kolorach.
Krzewy pigwowców wyglądają urokliwie, ich kwiaty mają śliczny pomarańczowo-czerwony kolor. Mam nadzieję, że i owoców w tym roku będzie dużo, to niezwykłe źródło witamin.
Wszędobylskie fiołeczki rozsiały się po całym ogrodzie.
Na paprociowisku panoszą się teraz konwalie, lada moment pojawi się mnóstwo pachnących dzwoneczków. Właściwie nie wiem skąd się tu wzięły. Rozrastają się ku mojej radości dość szybko i wcale im nie przeszkadza towarzystwo ekspansywnych paproci.
Niektóre wyrastają nawet na kamiennych ścieżkach.
A poniżej jedna z nowszych rabat.
Przeniosłam tu niedawno z różnych zakątków ogrodu kolorowe liliowce i kępy niebieskiej cebulicy. Pomiędzy nimi rosną też łubiny. W zeszłych roku nie było tu zbyt dużo kwiatów ale sądząc po kondycji roślin już zdążyły się zadomowić więc może w tym sezonie będzie o wiele ładniej.
Kosodrzewinka pięknie się rozkrzewia.
Na tawułach pojawia się coraz więcej liści. W zależności od odmiany są one żółte, czerwone lub cytrynowe.
Orliki wyraźnie się niecierpliwią i chyba lada moment będziemy się cieszyć ich pięknymi kwiatami.
Obok orlików spora już kępa maków ogrodowych. W jej środeczku wypatrzyłam pierwsze, kudłate pąki.
Duże pąki ma też piwonia majowa.
Niecierpliwie czekam na bzy. Na razie jednak biały bez jest wciąż zielony a bordowy co prawda już nabrał koloru ale pączusie wciąż ma zwinięte.
A przed domem pięknie rosną funkie, kępki są już dość spore.
Młode iglaczki dzielnie przezimowały co bardzo mnie cieszy bo zrobiłam je sama z gałązek. Ładnie przezimowała też młodziutka rajska jabłonka na środku rabaty. Uzupełnialiśmy tu po zimie korę i jest trochę "łaciato" ale wkrótce to się wyrówna. A w głębi widać mój ulubiony,  prześliczny krzew trzmieliny oskrzydlonej.
Na koniec jeszcze kilka migawek z tulipanami. Feralna, mroźna noc w ubiegłym tygodniu zniszczyła wiele tulipanowych kielichów. Te które były w pąkach próbują jeszcze kwitnąć ale jest ich już niewiele. Rozkwitły przede wszystkim późne czarne odmiany i kilka strzępiastych ale ich płatki i liście niestety są uszkodzone.
Ślicznie dziękuję za wspólnie spędzony czas. Mam nadzieję, że i Wasz weekend był równie piękny a przed nami wiele kolejnych, ciepłych i słonecznych dni.
Serdecznie pozdrawiam.