Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

wtorek, 14 lipca 2015

Trochę słońca, trochę deszczu

Witajcie kochani!
W końcu jest tak jak lubię - trochę słońca i trochę deszczu. Cieplutko i przyjemnie a jednocześnie powietrze pachnie świeżością. Do pracy w ogrodzie pogoda idealna. Mam jeszcze kilka dni wolnego więc nadrabiam zaległości. Co jakiś czas przeganiał mnie dziś deszczyk ale trwało to krótko i ponownie wychodziło słoneczko. W ogrodzie zrobił się istny busz więc nie wypuszczam sekatora z ręki i próbuję jakoś to wszystko ogarnąć. Dominuje teraz zieleń w najprzeróżniejszych odcieniach i biel. Na kolorowo kwitnących roślin też nie brakuje ale nie jest to już tak spektakularne jak wcześniej. Takim kolorowym akcentem są lilie, które właśnie zaczynają rozwijać pąki. Wkrótce będzie ich znacznie więcej.
W niebo wystrzeliły ogromne, białe kwiatostany juk. W tym roku też nie zawiodły i zakwitły gromadnie. Obawiam się tylko, że jak nie przestanie padać to długo cieszyć nie będą.
W pełni kwitnienia są hortensje. Ich wielkie, białe kwiatostany pięknie wyglądają wśród zieleni. Największe kwiatostany ma stosunkowo młoda sadzonka Anabelle rosnąca wśród paproci.
Rośnie w towarzystwie derenia białego, pigwowca i czerwonej pęcherznicy. Wyraźnie jej to towarzystwo pasuje.
Oprócz kwiatostanów wielkości ludzkiej głowy ma jeszcze jedną zaletę - sztywne pędy, które utrzymują kwiaty w pionie nawet po ulewnym deszczu.
Nieco inna jest nasza najstarsza sadzonka. Rozrosła się w krzew o średnicy około 2,5 m i co roku pięknie kwitnie. Ale jej pędy są wiotkie i pomimo starannej podpory mokre kwiaty zawsze się przewieszają.
Ciemnoróżowa Anabelle też jest młodą sadzonką, ma 3 lata. W tym roku kwiatów przybyło i są znacznie większe niż w sezonie poprzednim.
Kolejne hortensje, które chcę Wam pokazać to dla mnie ogromna radość. Mam je tak długo, że nawet nie pamiętam ich nazw. Wiele lat rosły w gruncie i pomimo starannego okrywania na zimę przemarzały. Nigdy jeszcze nie widziałam jak kwitną. Dwa lata temu postanowiłam je wykopać. Żal było wyrzucić więc wsadziłam do donic. W zeszłym roku oczywiście nie kwitły ale wypuściły sporo pędów. Przezimowały pięknie w szklarni i oto ich debiut!
Są śliczne!
Mam jeszcze jedną hortensję o kwitach w kolorze limonki ale ona kwitnie najpóźniej. Na razie tylko obiecuje, że będzie pięknie.
Mam sporo pelargonii w różnych kolorach, lubię jak kwitną. Po deszczu jednak są nieco sponiewierane, czeka mnie znów skubanie.
Od nadmiaru deszczu ucierpiały też róże, niedzielna ulewa połamała trochę gałązek. Najbardziej jednak szkoda mi róży pnącej przy altanie. Jeszcze wygląda nie najgorzej ale kwiatostany są bardzo przemoczone i wkrótce trzeba będzie je usunąć. Szkoda mi dlatego, że ta róża nie powtarza kwitnienia. To zapewne jej ostatnie zdjęcia w tym sezonie.
Lawenda kwitnie nadal. Nie ścięłam bo czekam aż przeschnie.
Pojawiły się pierwsze floksy.
Kwitną hosty.
Wyraźnie zadowolone z deszczu są dalie i cynie.
A na koniec pierwsza gałązka zatrwianu - w tym roku wysiałam odmianę o karminowym kolorze, zobaczymy co rozkwitnie. Na razie wygląda jak różowy.
Dziękuję serdecznie za odwiedziny i pozdrawiam Was bardzo ciepło!

poniedziałek, 6 lipca 2015

Gorące lato

Witajcie kochani.
Ukrop leje się z nieba. Mamy w końcu upragnione lato a ja właśnie rozpoczynam urlop. Zanim wyjadę chciałam jeszcze to i owo zrobić w ogrodzie. Lata pracy w ogrodzie uodporniły mnie na słońce ale tym razem nic z tego nie będzie, jest zbyt gorąco. Tak więc bezkarnie sobie leniuchuję w cieniu łapiąc sporadyczne podmuchy wiatru. Podziwiam siłę i hart roślin - jak one sobie radzą! Te duże, głęboko ukorzenione zawsze znajdą w glebie odrobinę wilgoci ale inne cierpią z powodu suszy i gorąca. Podlewamy codziennie niestety to tylko kropla w morzu potrzeb. Mimo to kwitną!!! Najpiękniej jest na sam koniec dnia gdy słońce dotyka horyzontu. Zmęczone roślinki podnoszą dzielnie swoje kolorowe kwiaty z nadzieją na odrobinę wieczornej rosy.
Tradycyjnie zapraszam Was na krótki spacer po ogrodzie.
Zaczniemy od tawułek i tawuł. Tawułek miałam pięć odmian, w tym roku zakwitły tylko dwie.
Pierwsza z nich to czerwona tawułka Else Schluck:
a druga biała White
Kilka kwiatostanów zawiązała też różowa Peach Blossom ale nie wytrzymały zbyt wysokiej temperatury. Dużo odporniejsze są tawuły japońskie. Różne ich odmiany rosną z powodzeniem w wielu miejscach ogrodu. Niezawodne i odporne na cięcie są wspaniałą ozdobą.
Najbardziej lubię odmianę Golden Princess o złotych listkach i jasnoróżowych kwiatach.
Ciemnozielone liście i czerwone kwiaty ma odmiana Darts Red
a jasnozielone listki i ciemnoróżowe kwiaty odmiana Goldflame.
Tak wyglądają te odmiany aktualnie. Po przekwitnięciu usuwam kwiatostany i mocno przycinam całe krzewy. Tawułki zaczynają wypuszczać młode listki które przepięknie wybarwiają się aż do pierwszych przymrozków.
Oto kilka zakątków z kwitnącymi tawułkami:
Zakwitła lawenda i jej zapach roznosi się po ogrodzie.
Uroczo wyglądają też kwitnące na niebiesko kłosy przetacznika.
Wzdłuż żółtych szpalerków trzmieliny zakwitł rozchodnik biały Laconicum.
Jego listki, na przekór nazwie są intensywnie czerwone i ładnie kontrastują z trzmieliną. Nazwa pochodzi od koloru kwiatów które właśnie teraz bujnie rozkwitły.
W centralnej części ogrodu powstała nowa rabatka w kształcie koła.
Dawniej w tym miejscu był wyniesiony na około metr zielnik. Jego boki zrobiliśmy z podkładów kolejowych. Niestety czas zrobił swoje i musieliśmy go rozebrać. Nowa rabata nie wygląda jeszcze zbyt okazale ale za dwa, trzy lata wkomponuje się w otoczenie. Centralnie w środku rabaty zamieszkała młoda sadzonka hortensji bukietowej Limelight o ogromnych, stożkowatych kwiatostanach w kolorze limonki. Po obwodzie wsadziłam na przemian sadzonki żółtej trzmieliny i bukszpanu. Mam nadzieję uzyskać dwukolorowy, niski żywopłocik będący nawiązaniem do trzmielinowych szpalerków. Nie jestem pewna czy uda mi się uzyskać taki efekt bo trzmielina rośnie znacznie szybciej - czas pokaże. Resztę rabaty obsadziłam daliami i niskimi cyniami.
Posadziłam tu też kilka sadzonek purpurowej Rudbekii. To bylina więc mam nadzieję, że będzie kwitła przez kolejne lata. Na razie sadzonki niewiele podrosły.
Na rabatę przylegającą do okręgu przeniosłam kępy różnokolorowych liliowców i trochę kwitnących wiosną cebuliczek. Pomiędzy nimi znalazło się troszkę miejsca dla pojedynczych łubinów oraz kilku zatrwianów ale na ich kwiaty trzeba jeszcze poczekać.
A teraz rzut oka na pergolę z powojnikami. Stara konstrukcja runęła nam w zeszłym roku i większość pędów musiałam przyciąć prawie przy samej ziemi. Na nowej "pergoli" dzielne roślinki pomalutku odbudowują barwną ścianę.
Są tu dwie odmiany: ciemnoniebieska Generał Sikorski i jasnoniebieska Błękitny Anioł.
Warto wspomnieć także o uroczych żółtych słoneczniczkach których ogromna kępa właśnie zaczyna kwitnąć.
Przyszedł również czas na dostojne, przyciągające wzrok nieskazitelną bielą hortensje. Lubię tą biel, na tle zieleni ogromne kwiatostany wyglądają cudownie.
Większość krzewów to białe Anabelle ale mam też jedną sadzonkę o kwiatach bordowych - Pink Anabelle.
Na koniec deserek czyli kilka zdjęć z niekwestionowaną królową w roli głównej!
Ślicznie dziękuję za wspólnie spędzony czas i serdecznie wszystkich pozdrawiam.