Witam wszystkich bardzo ciepło.
Lubicie formowane rośliny? Gdy zakładaliśmy ogród byłam zafascynowana iglakami o przeróżnych dziwnych kształtach. Nie mówię tu o króliczkach czy innych ogrodowych rzeźbach - to wspaniałe formy ale do parków czy na skwerki. Podobały mi się piękne, kształtne kule i spirale. Najbardziej jednak zachwycały mnie rośliny stylizowane na bonsai. Marzyłam sobie, że kiedyś i w moim ogrodzie takie powstaną. Jednak świadomość tego jak długo będę musiała czekać na efekty była przygnębiająca. Potem okazało się, że mam problem z cięciem. Było mi żal każdej gałązki a gdy decydowałam się ją obciąć to natychmiast wsadzałam do malutkiej doniczki i robiłam sadzonkę. Tak było na początku, z czasem przywykłam. Rośliny były coraz większe, gałązek przybywało - doniczek zaczęło brakować. Ile zrobiłam sadzonek - tego nie wiem, ale wystarczyło ich na obsadzenie całego ogrodu. Przywykłam do cięcia. Obserwowałam jak reagują na nie rośliny i uczyłam się prowadzić poszczególne odmiany. Dużo o tym czytałam ale żadna teoria praktyki nie zastąpi.
W zasadzie trudno określić w którym miejscu kończy się cięcie a zaczyna formowanie. Cięcie może być odmładzające, korygujące lub nadające estetyczny wygląd.
Większość osób oglądających nasz ogród stwierdza, że u nas wszystko jest formowane.
Nie jest to prawdą. Ogród jest raczej uregulowany. Rabaty mają konkretne kształty, większość z nich ma obwódki w formie niskich żywopłotów. To pomaga utrzymać porządek - kora nie miesza się ze żwirkiem na ścieżkach. Najlepszym materiałem na taki właśnie niski żywopłocik okazała się żółta trzmielina i tych obwódek jest u nas najwięcej.
Trzmielina rośnie dość szybko, ładnie się rozkrzewia, jest odporna i niewymagająca i lubi częste cięcie. Nie potrafię powiedzieć ile setek sadzonek było tu wsadzonych. Właściwie to nawet nie były sadzonki, wtykaliśmy wprost do gruntu niewielkie gałązki pochodzące z jednego krzewu macierzystego. Oczywiście nie wszystkie się przyjęły i niektóre miejsca były co jakiś czas uzupełniane. Na efekt zwartej obwódki trzeba było poczekać około 3 lat. Niestety trzmielina nadal szybko rośnie. Żeby obwódka wyglądała estetycznie należałoby ją przycinać przynajmniej raz na miesiąc. Ja robię to trzy razy w sezonie.
W kilku miejscach mamy podobne obwódki zrobione jednak z bukszpanów. W tym przypadku na efekt trzeba było poczekać około 5 lat bo bukszpan rośnie zdecydowanie wolniej. Ale teraz wystarczy je przycinać dwa razy w sezonie.
Zdecydowanie inaczej wyglądają obwódki z floksików.
Dawniej było ich w naszym ogrodzie sporo, teraz pozostały tylko na "ślimaku" przed tarasem. Floksiki mają jedną przewagę nad wcześniej opisanymi - fantastyczne widowisko w okresie kwitnienia. Ale nie jest to łatwa roślina do takiego prowadzenia. Nowe pędy wypuszcza na końcach gałązek które z czasem drewnieją i przestają estetycznie wyglądać. Żeby tego uniknąć należy przycinać je bardzo krótko. Ja robię to zazwyczaj trzy razy w sezonie - wczesną wiosną, po przekwitnięciu i końcem lata. Mnóstwo z tym pracy bo floksikowe poduchy "pęcznieją" w zawrotnym tempie.
Rabaty z azaliami oddzieliliśmy od ścieżek szpalerami drobnych, przepięknie pachnących goździków.
Pielęgnacja takiego szpaleru jest identyczna jak w przypadku floksików - tylko bardzo krótkie zdecydowane cięcie przynajmniej trzy razy w sezonie pozwala na zachowanie zwartej i estetycznej obwódki.
Najbardziej widowiskową formą obwódek w naszym ogrodzie są jednak te z firletek.
Nie da się ukryć, że te wijące się po ogrodzie ostroróżowe smugi robią ogromne wrażenie. Przez większość sezonu firletka smółka jest niepozorną i niewielką roślinką o kształcie rozetki. Posadzona dość gęsto dobrze sprawdza się jako obwódka rabaty. Nie lubi zbytniej wilgoci ale u nas gleba jest piaszczysta. Łodygi kwiatowe jednak mają około 30 cm więc w czasie kwitnienia z wąskiej obwódki robi się pokaźny szpaler. Niestety po przekwitnięciu tą ogromną masę roślinną trzeba usunąć. Jak sama nazwa wskazuje - firletka smółka - kwiatostany są lepkie, jakby pokryte dziwną smółką. Cięcie takiego szpaleru nie jest zbyt przyjemne, zajmuje mi czasem kilka dni. Już w ubiegłym roku zdecydowałam się stopniowo wymienić smółkowe obwódki na trzmielinę. Zostawię sobie jednak kilka większych kęp smółki na rabatach.
Na dzisiaj to wszystko. Już wkrótce kolejny post o cięciu innych roślin. Być może moje skromne doświadczenia komuś się przydadzą. Tak to już jest, że ogród urządzamy "oczami" nie zdając sobie sprawy ile pracy czeka nas w przyszłości.
Serdecznie pozdrawiam!
Szukaj na tym blogu
czwartek, 7 stycznia 2016
środa, 30 grudnia 2015
Szczęśliwego Nowego Roku!
Witam wszystkich serdecznie i ciepło.
Jutro ostatni dzień roku. Pożegnamy to co było i z nowymi marzeniami przywitamy nowy rok. Cztery nowe pory roku i dwanaście nowych miesięcy. Życzę Wam aby każdy z nich przyniósł Wam radosną niespodziankę. Niech w Waszych ogrodach zawsze panuje wiosna a kwiaty będą spełnieniem wyobrażenia o pięknie doskonałym. Dużo zdrowia, miłości i wytrwałości, spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze!
Jutro ostatni dzień roku. Pożegnamy to co było i z nowymi marzeniami przywitamy nowy rok. Cztery nowe pory roku i dwanaście nowych miesięcy. Życzę Wam aby każdy z nich przyniósł Wam radosną niespodziankę. Niech w Waszych ogrodach zawsze panuje wiosna a kwiaty będą spełnieniem wyobrażenia o pięknie doskonałym. Dużo zdrowia, miłości i wytrwałości, spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze!
poniedziałek, 28 grudnia 2015
12 miesięcy
Witajcie kochani!
Wkrótce koniec roku, za nami kolejne 12 miesięcy i kolejny sezon. Koniec roku zawsze sprzyja wspomnieniom. Jaki był miniony rok? Najbardziej zapamiętałam upalne i suche lato. Wiele roślin ucierpiało od słonecznego żaru. Od wczesnej wiosny wysiewałam jednoroczne kwiaty pielęgnując młode sadzonki na parapetach i w szklarni. Niestety większość z nich nie poradziła sobie w gruncie, nie udało nam się zadbać o dostateczną ilość wilgoci na rabatach. Trud poszedł na marne. Teraz się zastanawiam czy nie zrezygnować z wysiewania kwiatów jednorocznych?
Pierwsze tegoroczne zdjęcia w ogrodzie zrobiłam 16 stycznia. Było ciepło i słonecznie a ogród wyglądał jak tuż przed wiosenną wegetacją.
Zupełnie jak teraz! Żadnych oznak zimy. Zima przyszła dopiero końcem stycznia. Sypnęło śniegiem i nieco przymroziło. 13 lutego opublikowałam post zatytułowany "Ogród skuty lodem". Są to chyba jedyne zimowe zdjęcia jakie zrobiłam w tym roku.
Zima nie trwała długo. Już 7 marca pojawiły się pierwsze krokusy i dzióbki tulipanów.
15 marca znalazłam w ogrodzie pierwsze iryski:
pączki na pigwowcu
i wschodzące hiacynty.
26 marca rozwinął się pierwszy botaniczny tulipan.
Kwiecień był jeszcze kapryśny i pełen niespodzianek. Znalazłam takie oto zdjęcie z 9 kwietnia:
Posypało i stopniało. Wiosna była coraz piękniejsza. Nie sposób w jednym poście przywołać wszystkie wspomnienia dlatego wybrałam tylko kilka.
12 kwiecień - w ogrodzie królują forsycje.
18 kwiecień - pojawiły się szafirki.
25 kwiecień to już prawdziwy spektakl kolorów, głównie za sprawą magnolii, pigwowców i tulipanów.
30 kwiecień - zaczynają kwitnąć floksiki na ślimaku.
Dalej miałam już problem z wyborem zdjęć bo wszystko działo się jednocześnie i bardzo szybko.
Maj to kwitnąca przepięknie wiśnia japońska
bielusieńkie tawuły
i oczywiście azalie i różaneczniki.
Nie sposób nie wspomnieć również o orlikach, makach i irysach.
Czerwiec to zapach goździków
piwonie
łany kwitnących smółek i kępy liliowców
To także słodki zapach jaśminowca
Lipiec to róże
i kwitnące tawuły
a także początek kwitnienia hortensji
i lilii.
Sierpień zachwycił nas w tym roku kaskadą kwiatów na milinach.
To również czas na podziwianie pachnących floksów
czy uroczych kwiatów hibiskusa.
Wrzesień to czas na słuchanie szelestu traw
i na zbiory w sadzie.
To czas na jesienne kwiaty, takie jak astry.
Październikowe zimowity nie pozostawiają nam już złudzeń, sezon dobiega końca.
Jeszcze przez chwilę ogród czaruje niezwykłymi kolorami, które stopniowo zanikają wraz z opadającymi liśćmi.
W listopadzie ogród zasypia.
W grudniu nie zrobiłam żadnych zdjęć ale ogród wygląda identycznie jak na zdjęciu z listopada. Zieleń jest nadal dość soczysta, kompletnie nie grudniowa.
Wkrótce powitamy nowy rok i zaczniemy odliczać dni do pierwszych krokusów.
Nie wiem jak Wy ale już bardzo tęsknię za wiosną.
Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło.
Wkrótce koniec roku, za nami kolejne 12 miesięcy i kolejny sezon. Koniec roku zawsze sprzyja wspomnieniom. Jaki był miniony rok? Najbardziej zapamiętałam upalne i suche lato. Wiele roślin ucierpiało od słonecznego żaru. Od wczesnej wiosny wysiewałam jednoroczne kwiaty pielęgnując młode sadzonki na parapetach i w szklarni. Niestety większość z nich nie poradziła sobie w gruncie, nie udało nam się zadbać o dostateczną ilość wilgoci na rabatach. Trud poszedł na marne. Teraz się zastanawiam czy nie zrezygnować z wysiewania kwiatów jednorocznych?
Pierwsze tegoroczne zdjęcia w ogrodzie zrobiłam 16 stycznia. Było ciepło i słonecznie a ogród wyglądał jak tuż przed wiosenną wegetacją.
Zupełnie jak teraz! Żadnych oznak zimy. Zima przyszła dopiero końcem stycznia. Sypnęło śniegiem i nieco przymroziło. 13 lutego opublikowałam post zatytułowany "Ogród skuty lodem". Są to chyba jedyne zimowe zdjęcia jakie zrobiłam w tym roku.
Zima nie trwała długo. Już 7 marca pojawiły się pierwsze krokusy i dzióbki tulipanów.
15 marca znalazłam w ogrodzie pierwsze iryski:
pączki na pigwowcu
i wschodzące hiacynty.
26 marca rozwinął się pierwszy botaniczny tulipan.
Kwiecień był jeszcze kapryśny i pełen niespodzianek. Znalazłam takie oto zdjęcie z 9 kwietnia:
Posypało i stopniało. Wiosna była coraz piękniejsza. Nie sposób w jednym poście przywołać wszystkie wspomnienia dlatego wybrałam tylko kilka.
12 kwiecień - w ogrodzie królują forsycje.
18 kwiecień - pojawiły się szafirki.
25 kwiecień to już prawdziwy spektakl kolorów, głównie za sprawą magnolii, pigwowców i tulipanów.
30 kwiecień - zaczynają kwitnąć floksiki na ślimaku.
Dalej miałam już problem z wyborem zdjęć bo wszystko działo się jednocześnie i bardzo szybko.
Maj to kwitnąca przepięknie wiśnia japońska
bielusieńkie tawuły
i oczywiście azalie i różaneczniki.
Nie sposób nie wspomnieć również o orlikach, makach i irysach.
Czerwiec to zapach goździków
piwonie
łany kwitnących smółek i kępy liliowców
To także słodki zapach jaśminowca
Lipiec to róże
i kwitnące tawuły
a także początek kwitnienia hortensji
i lilii.
Sierpień zachwycił nas w tym roku kaskadą kwiatów na milinach.
To również czas na podziwianie pachnących floksów
czy uroczych kwiatów hibiskusa.
Wrzesień to czas na słuchanie szelestu traw
i na zbiory w sadzie.
To czas na jesienne kwiaty, takie jak astry.
Październikowe zimowity nie pozostawiają nam już złudzeń, sezon dobiega końca.
Jeszcze przez chwilę ogród czaruje niezwykłymi kolorami, które stopniowo zanikają wraz z opadającymi liśćmi.
W listopadzie ogród zasypia.
W grudniu nie zrobiłam żadnych zdjęć ale ogród wygląda identycznie jak na zdjęciu z listopada. Zieleń jest nadal dość soczysta, kompletnie nie grudniowa.
Wkrótce powitamy nowy rok i zaczniemy odliczać dni do pierwszych krokusów.
Nie wiem jak Wy ale już bardzo tęsknię za wiosną.
Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło.
wtorek, 22 grudnia 2015
Wesołych Świąt!
Witajcie kochani.
Pusto tu u mnie ostatnio, blog lekko przysnął jak ogród w oczekiwaniu na kolejną wiosnę.
Dziś przychodzę do Was z życzeniami:
Pusto tu u mnie ostatnio, blog lekko przysnął jak ogród w oczekiwaniu na kolejną wiosnę.
Dziś przychodzę do Was z życzeniami:
Świąt prawdziwie świątecznych,
ciepłych w sercu,
zimowych na zewnątrz,
pachnących choinką,
jaśniejących pierwszą gwiazdką
co daje nadzieję na następny rok.
Świąt wypełnionych radością i miłością,
niosących spokój i odpoczynek.
Wesołych Świąt!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































