Na początku mojego ogrodowego blogowania założyłam wątek (etykietę) pod nazwą: "Jak powstawał nasz ogród". Opisałam tam początki powstania ogrodu w latach 2004 - 2006. Później pochłonęły mnie bieżące zmiany i kolejne sezony. Pomyślałam sobie, że może warto ten wątek kontynuować. Może ktoś skorzysta z naszych amatorskich doświadczeń przy urządzaniu własnego ogródka? Poza tym z przyjemnością sama wracam do wspomnień. Podzieliłam ogród na małe części i kolejno pokażę Wam jak powstawały i jakie zmiany na nich zachodziły przez ostatnie lata.
Dzisiaj będzie historia powstania ślimaka.
Ślimakiem nazywamy bardzo dużą rabatę blisko domu. Od tarasu oddzielają ją tylko rabaty azaliowe.
W ostatniej odsłonie ślimak wygląda tak:
To zdjęcie z 5 października ubiegłego roku.
Historia powstania tego miejsca zaczyna się jesienią 2007 roku. Wtedy to zrobiliśmy wjazd na posesję. Od tej strony teren działki znajdował się na wysokości około 1,5 m nad powierzchnią drogi. Zrobienie wjazdu w tym miejscu wiązało się z wybraniem kosmicznych ilości ziemi ale było to najkrótsze połączenie z domem i garażem. Żałuję, że mam tak mało zdjęć z tamtego okresu a te które mam nie są najlepszej jakości, robione najczęściej komórką. Z pomocą bardzo ciężkiego sprzętu udało się zrealizować zamierzenie i postawić bramę wjazdową.
Z wybranej ziemi operator koparki usypał ogromną górę dokładnie w miejscu, w którym dziś znajduje się ślimak.
Wiosna roku 2008 przywitała nas takim oto przygnębiającym widokiem (zdjęcie 01,04,08)
Ogromna góra ziemi sięgała wysokości okien na piętrze. Tą ziemię należało rozparcelować po ogrodzie. Była to w zasadzie mieszanina ziemi, piasku, kawałków skały i korzeni. Zaczęło się więc oczyszczanie, wybieranie, przesiewanie i rozwożenie z jednoczesnym kształtowaniem kolejnych miejsc w ogrodzie. Pracowała cała rodzina - my, dzieci i nasi rodzice. Samej trudno mi dziś uwierzyć, że nam się to udało.
Upływały dni, tygodnie, miesiące - a my mieliśmy wrażenie, że nasza góra wcale nie maleje.
Zdjęcie poniżej zrobione zostało 9 czerwca 2008 roku - nasza góra zakwitła makami!
Prace trwały do późnej jesieni, niestety nie zdążyliśmy. Wiosną roku 2009 wróciliśmy do pracy z nadzieją, że szybko się uporamy z pozostałą ziemią.
Zdjęcie z 11 kwietnia roku 2009:
No i udało się! Pod koniec maja 2009 góra znikła. Został niewielki, płaski pagórek, który postanowiliśmy zostawić. Zaczęło się układanie obrzeży.
Najpierw pomyślałam o skalniaku. Ale jeden skalniak już był i to całkiem spory. Poza tym to miejsce na wprost tarasu, marzyło nam się, żeby było tu mnóstwo kwiatów. Na samej górze posadziliśmy wierzbę Hakuro przeniesioną z głębi ogrodu. Odchorowała przesadzenie ale po mocnym przycięciu szybko wypuściła młode listki. Próbowałam uformować pagórek tak, żeby uzyskać jak najwięcej powierzchni płaskich i wtedy wpadłam na pomysł ułożenia kostki w kształcie spirali. I tak właśnie powstał ślimak. W tym samym czasie powstały rabaty azaliowe, skarpy przy tarasie, altana i wiele innych rabat za altaną. O tym jednak napiszę w osobnych postach.
Cały czerwiec obsadzałam ślimaka a po każdym deszczu naprawiałam wypłukane brzegi - uwierzcie mi, to była syzyfowa praca.
Wzdłuż obrzeża ślimaka sadziłam floksiki których ogromne poduchy porosły na skalniaku. Sadziłam je w trzech rzędach, każdy rząd w innym kolorze. Nie liczyłam ale było kilkaset maleńkich sadzonek. Jak się później okazało napracowałam się na darmo bo kolory szybko się wymieszały i nie było efektu jaki chciałam uzyskać. Cóż, człowiek uczy się przez całe życie.
Na środku ślimaka obok wierzby wylądował też jeden z wielkich korzeni, który pozostał po starym sadzie.
Nie miałam więcej roślin do nasadzenia więc tymczasowo na ślimaku zamieszkały aksamitki, bardzo dużo aksamitek! Aksamitki szybko się rozrastały - to zdjęcie z 8 sierpnia 2009:
Ich żywot był jednak krótki. W połowie września kupiliśmy róże i aksamitki trzeba było usunąć.
18 wrzesień 2009 - tuż po posadzeniu róż:
Zdawałam sobie sprawę, że nie jest to najlepsze miejsce dla róż. Robiliśmy wcześniej próby z różami w innych częściach ogrodu, niestety bez powodzenia. Mój mąż jednak bardzo chciał mieć róże więc postanowiliśmy zaryzykować. Nie wszystkie krzewy przetrwały ale większość mamy do dziś i co roku ładnie kwitną.
20 kwiecień 2010:
Na ślimaku zamieszkał berberys Thunbergia Rose. Floksiki zawiązały już spore kępki a wierzba wypuściła nowe gałązki.
28 kwiecień 2010 - pierwsze kwitnienie ślimaka!
Szału nie ma, kolory się rozjechały ale wtedy byłam zachwycona, że roślinki tak ładnie przezimowały. Niecierpliwie czekaliśmy na róże i tym razem nie zawiodły nas (zdjęcia 30,06,10)
W pierwszym roku zakwitły wszystkie krzewy. Pomiędzy różami nasadziłam kolorowych dalii, szałwię o czerwonych kwiatach i słoneczne aksamitki.
27 sierpień 2010 - od strony tarasu:
- od strony ogrodu:
Jak widzicie hosty już w pierwszym roku zdominowały mocno trzmielinę. Nie czekałam aż się mocniej ukorzenią i przeniosłam je w inne miejsce.
30 kwiecień 2011 - floksiki zakwitły już nieco obficiej niż w poprzednim roku. Jesienią poprzedniego roku wsadziłam też sporo tulipanów, które teraz zaczęły kwitnąć.
5 czerwiec 2011 - na miejscu przeniesionym host posadziłam rządek czerwonych rozchodników.
I z tego pomysłu jestem zadowolona, taki układ pozostał do dnia dzisiejszego. Na ślimaku, pomiędzy różami oprócz dalii i aksamitek posadziłam afrykańskie stokrotki.
3 wrzesień 2011:
Floksiki rozrastały się bardzo szybko i wymagały coraz częstszego cięcia.
Wciąż nie byłam zadowolona z wyglądu tej rabaty. Panował tu okropny chaos a utrzymanie porządku wymagało ciągłej pracy. Zaczęłam szukać pomysłu na obsadzenie ślimaka roślinami wieloletnimi. Rośliny jednoroczne wyglądały ładnie ale oznaczało to coroczne sadzenie ogromnej ilości sadzonek.
Zaczęłam eksperymentować.
18 czerwiec 2012:
Za szpalerkiem trzmielinki posadziłam w rządku czerwone żurawki. Pomyślałam sobie, że będą ładnie kontrastować ze złotą trzmieliną. Pomysł nieudany - żurawki nie chciały tu rosnąć i musiałam je przenieść. Trochę wyżej wsadziłam 7 krzaczków lawendy bylinowej - tym razem się udało. Lawenda szybko się przyjęła, rozrosła i pięknie kwitnie nadal. Za lawendą wsadziłam 4 krzewiki cytrynowej tawułki - to też był zły pomysł. Jedna uschła a trzy przesadziłam. Jak widzicie - wszystko rodziło się w wielkich bólach! Ze środka ślimaka usunęliśmy korzeń który zaczął się rozpadać.
Tego roku puste miejsca na ślimaku tradycyjnie obsadziłam niezawodnymi aksamitkami.
Efekt:
To zdjęcia z 2 września 2012. Było pięknie aż do późnej jesieni. Było też mnóstwo sprzątania!
1 maj 3013 - mój kolejny pomysł - nasadziłam na ślimaku piwonii.
Jeszcze nie wiem czy to był dobry pomysł, czas pokaże.
9 maj 2013 - pięknie kwitną tulipany a floksiki nareszcie tworzą ładne obwódki.
Jak widać pięknie rozrasta się również berberys.
Trzmielina pomału tworzy zwarty żywopłocik i ładnie wygląda w towarzystwie czerwonych rozchodniczków. Żurawki jak widzicie marnieją. Straciliśmy też różę na samym cyplu ślimaka. W to miejsce wsadziłam kępkę orlików. Myślałam, że to będzie tylko na jeden sezon, została na stałe.
Kolejnych zmian dokonałam we wrześniu 2013. Przeniosłam tawułki i żurawki a w rządku za trzmieliną nasadziłam bukszpanów. Spróbuję uformować kolejny, tym razem zielony żywopłocik, nieco wyższy niż ten z trzmieliny. To oczywiście potrwa bo bukszpany rosną dość wolno.
I tak dobrnęliśmy do ostatniego sezonu.
Sezon na ślimaku zaczyna się mocnym cięciem floksików. Trzeba to zrobić zanim pojawią się pierwsze młode listki.
20 kwiecień 2014:
Tulipany pięknie wyszły z ziemi i zaczynają kwitnąć. Orliki tworzą już sporą kępę, lawenda wypuszcza listki.
Zapomniałam jeszcze o tym, że jesienią rozsadziłam na ślimak sporą kępę liatry kłosowej. Zrobiłam to jednak - jak widać na zdjęciu - mało inteligentnie, dokładnie w linii tulipanów. Byłam pewna, że tulipany są bliżej floksików. Czas jednak pokazał, że to udany duet - tulipany przekwitły a liatry zaczęły się rozrastać. Na zdjęciu możecie też zauważyć wychodzące z ziemi młode piwonie.
1 maj 2014 - kwitną orliki:
31 maj 2014 - zakwitła pierwsza z młodych sadzonek piwonii:
23 czerwiec 2014 - kwitną róże, zakwitły też liatry i lawenda:
Tym razem puste miejsca na ślimaku obsadziłam zatrwianami, tytoniem ozdobnym i cyniami.
22 lipiec 2014:
Było nieco chaotycznie ale bardzo kolorowo. Niestety zaczęła chorować wierzba Hakuro na szczycie ślimaka. Nadchodził czas na kolejne zmiany. Już dawno myślałam, żeby ślimaka wyściółkować. Ciągłe odchwaszczanie tak dużej powierzchni było bardzo absorbujące a przecież to tylko niewielka część ogrodu. W końcu podjęliśmy decyzję i początkiem września ślimak został wykorowany.
W miejscu chorej wierzby posadziliśmy sporą sadzonkę tui formowaną na bonsai. Mam nadzieję, że będzie jej tu dobrze.
Czy to była dobra decyzja - przekonam się w kolejnych sezonach. Mam nadzieję, że teraz będę miała zdecydowanie mniej pracy z utrzymaniem tego miejsca.
To był bardzo długi post ale i historia powstawania naszego ogrodu jest już dość obszerna.
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii, może sugestii czy pomysłów. Jak widzicie, jako amatorka popełniam mnóstwo błędów i to jak ogród w tej chwili wygląda to wynik wielu lat poszukiwania, nauki i ciężkiej pracy.
Bardzo dziękuję za poświęcony czas i cieplutko pozdrawiam.








































































