Byłam pewna, że maj odmieni aurę i przyniesie nam upragnione ciepło. W końcu to podobno najpiękniejszy miesiąc w roku. Tak się jednak nie stało, majówka się nie udała pod względem pogody. Co prawda od soboty było u nas słonecznie ale wiał też porywisty, bardzo zimny wiatr tak silny, że głowę chciało urwać. Martwię się trochę bo w ogrodzie niewiele mam zrobione. Po zimie wiele roślin wymaga cięcia a i posprzątać trzeba na rabatach. Najgorsze jest to, że chwasty rosną już na potęgę - jakoś im pogoda nie przeszkadza. Wczoraj dzielnie pracowałam choć deszcz kilka razy mnie przeganiał. Dziś nie padało i było jakby cieplej ale podobno kolejne dni też będą mokre. Mam jeszcze wolne do końca tygodnia i resztki nadziei. Każdego ranka wyglądam przez okno na ogród i zastanawiam się co jest najpilniejsze do zrobienia. Z perspektywy piętra ogród wygląda najładniej, nie widać chwastów i nieprzyciętych roślin.
Zieleń jest już soczysta a trzmielinowe obwódki wypuściły mnóstwo nowych, żółciutkich listków i rozświetlają ładnie rabaty. Bielą obsypane są też tawuły przy tarasie. Ich gałązki są cieniutkie więc po długotrwałych deszczach były prawie przyklejone do tarasu. Na szczęście już się podniosły.
Najsmutniej wyglądają teraz azaliowe rabaty. Straszą dwa zmarznięte różaneczniki i najprawdopodobniej będę musiała usunąć cztery krzewy azalii. Pozostałe mają pąki ale nie jestem pewna czy nie są przemarznięte.
Kolorów powoli przybywa ale wciąż brakuje takiego majowego efektu "wow!".
Floksiki na ślimaku kwitną już od tygodnia ale jakoś niemrawo, kwiatków przybywa bardzo powoli.
Niepodzielnie króluje tu w tej chwili berberys. Co roku wzdłuż ślimaka stał gęsty szpaler tulipanów, w tym roku zakwitają pojedynczo.
Ten szary rządek to lawenda bylinowa. Ma już mnóstwo młodych listków więc raczej dobrze przezimowała. A dalej, jak widać na zdjęciu wschodzą piwonie. Rosło tu kiedyś mnóstwo róż ale z roku na rok wypadają kolejne krzewy, zostały mi tylko trzy. Niestety piaszczyste podłoże sprawia, że nie czują się tu dobrze. Stopniowo zastępuję je piwoniami, te radzą sobie znakomicie. W korze, w wielu miejscach zauważyłam pojedyncze, pełne szafirki. Trochę jestem zaskoczona bo nie pamiętam żebym je tu sadziła.
Pigwowce w końcu zdecydowały się zakwitnąć, a już się martwiłam że pąki przemarzły.
Tulipany rosną w wielu zakątkach ogrodu i choć w tym roku jest ich mniej cieszę się każdym kwiatkiem.
Magnolia długo czekała i chyba w końcu się zdecydowała - może czuje nadchodzące zmiany na lepsze? Pąki dopiero pękają ale myślę, że za kilka dni będą już piękne kwiaty.
I na koniec jeszcze rzut okiem na tawuły, wkrótce kwiaty opadną.
Dziękuję za odwiedziny i życzę wszystkim dużo słońca na nadchodzące dni.

































































