Obserwatorzy

Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rok 2005 - pierwsze starcie

Po długiej zimie nadeszła w końcu oczekiwana wiosna. Głowę miałam pełną planów i pomysłów i nie mogłam się doczekać, żeby zacząć je wprowadzać w życie. Śniegi stopniały i naszym oczom ukazał się prawdziwy gąszcz do wykarczowania. Niestety nie mam żadnych zdjęć z tamtego okresu, jakoś nie miałam głowy do fotografowania.
Nie słuchając dobrych rad mojej rodziny, postanowiłam, że osobiście zacznę karczowanie. W piękny, kwietniowy poranek, wyposażona w różne narzędzia wagi ciężkiej wyruszyłam w najdalszy zakątek ogrodu, gotowa wypowiedzieć wojnę dzikiej naturze. Dałam z siebie wszystko. Późnym popołudniem oświadczyłam patrzącej na mnie z politowaniem rodzinie, że "obrobiłam 1m2 ogrodu i zostało mi jeszcze 2199m2". To była porażka. Nie uprawiana od lat ziemia - twarda jak skała, setki dzikich odrostów od drzew owocowych i szczelna sieć korzeni pod powierzchnią - nie miałam szans.
Natychmiast pojechaliśmy szukać ciężkiego sprzętu do pomocy. No i się zaczęło....
Najpierw wjechał ciągnik, żeby usunąć stare pniaki i drzewa. O ile nadziemna część drzew nie wyglądała groźnie, to pod powierzchnią czekała prawdziwa niespodzianka. Ciągnik po prostu "stawał dęba", ale w końcu się udało. Potem wjechał pług, po nim glebogryzarka, i znowu pług, i znowu......
Było to w długi weekend majowy, deszczyk mżył a my z niecierpliwością czekaliśmy na efekt końcowy. Warto było. Ogród (a właściwie miejsce na ogród) wyglądał przyzwoicie. Mogliśmy wreszcie zaczynać.
Ogród podzieliliśmy na kilka części. Prace zaczęliśmy od kręgu dzielącego górną część ogrodu - takie rondko.
Ponieważ w tym samym czasie trwał remont domu i pożerał nasze finanse, w ogrodzie musieliśmy sobie poradzić tanim kosztem. Małe, betonowe krążki na rondko zrobiliśmy sami. Z plastikowych butelek po napojach wycinałam krążki, które wypełnialiśmy betonem. Nasz superpatent nr 1.
W środku okręgu posadziliśmy perukowca (przeniesionego z naszej poprzedniej działki). Jak się później okazało, nie było mu tu dobrze i został przesadzony.
Po lewej stronie okręgu zgodnie z naszym projektem miał powstać sad. Wydzieliliśmy dziewięć kwadratowych kwater - każda na jedno drzewko owocowe.
Z uwagi na pochyłość terenu kolejne kwatery leżały coraz niżej a ich brzegi ograniczyliśmy krawężnikami. Krawężniki też zrobiliśmy sami, używając specjalnej formy. Na powierzchni mokrego jeszcze betonu układaliśmy płaskie kamienie wybrane z ziemi. Nasz superpatent nr 2.
Również z uwagi na dużą różnicę poziomów nad tarasami przeznaczonymi pod drzewka powstał dość duży skalniak.
Wszystkie kamienie na skalniak wybraliśmy własnoręcznie w trakcie karczowania i kształtowania terenu. Skalne roślinki przeniesione zostały z naszej poprzedniej działki.
Ścieżka biegnąca od ogrodzenia do okręgu , dzieląca prawą i lewą część górnej części ogrodu została wysypana żwirem a jej brzegi ograniczyliśmy betonowymi krążkami - znacznie większymi niż te w okręgu.
Oczywiście zrobiliśmy je sami, używając jako formy...tortownicy! Nasz superpatent nr 3.
Stopniowo przybywało rabatek i roślin. Najtrudniejsze było urabianie kolejnych kawałków ziemi. Przeorana gleba szybko zaczęła pokrywać się chwastami a nie wybrane z ziemi kawałki korzeni kiełkowały w mgnieniu oka.
Honorowe miejsce zajęły piękne korzenie po wykarczowanych drzewach owocowych.
Były piękną ozdobą przez te wszystkie lata, szczególnie zimą. Niestety w tym roku musieliśmy je usunąć a to miejsce wygląda już całkiem inaczej.
Tak upłynął nasz pierwszy rok w ogrodzie. Górna część zaczynała nabierać kształtów a roślinki pomału podrastały.
Dopiero patrząc z góry było widać, jak niewielki kawałek udało nam się zagospodarować i ile jeszcze pracy przed nami.
Zdjęcia z tamtego okresu są złej jakości, ale niestety nie miałam jeszcze wtedy dobrego aparatu.
Cdn....

10 komentarzy:

  1. Wspaniały pomysł!!! Pięknie to wszystko się zaczyna... Czekam z niecierpliwością na dalszą relację :) A oglądając nowe zdjęcia ogrodu, wiem, że jest na co czekać! Masz pięknie położoną działkę. Mój ogród jest zacieniony, stąd też mam zupełnie inne rośliny i mało kwiatów. Pozdrowienia serdeczne! miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Andrzeju, miło Cię gościć. Działka rzeczywiście jest słoneczna, co jednak utrudnia życie roślinom, które lubią półcień. Ziemia szybko wysycha dlatego większość rabat musieliśmy wyściółkować korą. Teraz część roślin ma już spore rozmiary i jest łatwiej, ale początki to było zakładanie ogrodu na "pustyni". Każdy ogród ma swoją specyfikę i trzeba się z tym pogodzić. Uczy nas pokory. Obiecuję kontynuować swoją opowieść i zapraszam ponownie.Wpadnę też zobaczyć co u Ciebie słychać. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia.
    Ja również lubię, jak przychodzi po zimie wiosna i wszystko wraca do życia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Krzysiu,
      Gdyby nie było zimy, to i wiosna nie byłaby tak wspaniałym okresem przebudzenia. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  4. Witam. Trafiłam do Ciebie poprzez Krzysia Polcyna. Przeczytałam o Waszej ciężkiej pracy w tworzeniu ogrodu. Podziwiam pomysłowość w robieniu krążków z betonu i bardzo ładnie to wygląda. Przypomniało mi się jak otrzymałam ogródek działkowy z 300 m kwadratowymi perzu. Dwa lata z nim walczyłam wywożąc sterty kłączy. Twój ogród teraz już jest "obrośnięty" roślinami i z pewnością cieszy właścicieli. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Giga, miło mi Cię gościć. Masz rację, ogród to przedewszystkim ciężka praca i poświęcenie. Ale to wszystko wraca do mnie podwójnie i każdego dnia. Tyle piękna ile potrafi dać natura nie stworzy żaden artysta. Ten ogród to nasze oczko w głowie. Stworzyliśmy go od podstaw i znam dokładnie każdy jego kawałek. Dopiero zaczęłam pisać bloga, więc jest tu tylko cząstka tego, co chcę pokazać. Z czasem będzie więcej. Jeśli znajdziesz chwilkę, wpadnij znowu. A ja wybiorę się zobaczyć kawałek Twojego świata. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  5. Miałam zamiar już się wpisać do Ciebie pisząc komentarz. Mam już jednak przykre doświadczenie, że jak wpiszę się do bloga, który ma mało obserwatorów i piszę komentarze, to z drugiej strony nie ma nic :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! Bloguję od niedawna, to prawda. Bardzo cenię sobie wszystkie komentarze, ale mam nadzieję na nawiązanie bliższego kontaktu z osobami o podobnych zainteresowaniach. Przecież po to chyba ludzie piszą, żeby się z kimś dzielić? Odpowiadam na wszystkie komentarze, ale zdaję sobie sprawę, że na odzew muszę sobie zapracować. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  6. Mamusiu pięknie to wszystko opisujesz! Już zapomniałam, jak to było... A wspaniale tak powspominać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu przydały się te wszystkie zdjęcia, a mam ich jeszcze sporo.

      Usuń